Z prawicowości Platformy Obywatelskiej nie zostało już właściwie nic. W poprzedniej kadencji udowodniła, że jest w istocie partią socjalistyczną (podwyżka podatków, rozbudowanie administracji rządowej i samorządowej, wzrost etatyzmu w gospodarce itp). W kadencji obecnej dowodzi, że jest także lewicą aksjologiczną - walka z Kościołem, przygotowywanie projektu ustawy o in vitro, posyłanie 6-ciolatków od rodziców do szkół itd).
W Parlamencie Europejskim także chyba będzie to widać, bo sensownego, prawicowego Jacka Saryusza - Wolskiego zastąpi, na funkcji szefa delegacji PO, być może Róża Thun. Nie będę się wypowiadał na temat horyzontów myślowych Pani europosłanki i jej oglądu rzeczywistości europejskiej, ale przyjrzenie się choć na chwilę jej poglądom pozwala na stwierdzenie, że ten bałagan w jej głowie na pewno nie jest prawicowy. Jeśli tak miałaby wyglądać prawica w Polsce, to aż strach pomyśleć, co kryłoby się pod nazwą lewicy (chyba tylko Baader-Meinhof, a w polskim wydaniu - Jakub Szela). Że też nikt nie pomyśli, że jednak waga Saryusza coś naprawdę znaczy w naszym zakładzie pracy i że warto byłoby go utrzymać na jego dotychczasowej funkcji. Albo żeby nowym szefem delegacji PO został po prostu Jerzy Buzek.
Jeśli rzeczywiście Platforma na swoją szefową w Brukseli wybierze panią Różę Marię Grafin von Thun und Hohenstein, oznaczać to będzie kolejny krok zrobiony w kierunku lewej flanki. Jako Polaka bardzo mnie to martwi, ale jako polityka prawicowego napawa otuchą. Bo wcześniej czy później wyborcy PO będą musieli zobaczyć, że ich partia zamieniła się z formacji liberalno - konserwatywnej w ugrupowanie etatystyczno - lewicowe. Jeśli ta refleksja stanie się powszechna, będzie to miało polityczne skutki. Część wyborców, ale także działaczy Platformy, nie zaakceptuje tego halsu na lewą burtę i znajdzie się poza łódką Tuska. A z jej prawej strony pływa sobie - wciąż nie zatopiona - szalupa (ok - szalupka, a nawet materac) o nazwie PJN. I mamy nadzieję, że chętnie wejdą na nasz mały pokład. I nie zatopią go, ale przeciwnie - pomogą postawić żagle i nabrać szybkości.
Bo co mają zrobić? Przecież nie mogą zostać na pokładzie statku, który stał się okrętem pirackim (i to nie z czarną, ale z czerwoną banderą - w dodatku z twarzą Palikota, zamiast trupiej czaszki). Nie będą chcieli także przeskoczyć na statek, dowodzony przez znanego korsarza - Jarosława, zwanego przez co większych lizusów Atlasem lub Zbawcą. Żeby przetrwać na tym okręcie trzeba wykazać się twardym grzbietem i przejść szybki kurs padania na kolana. To może się okazać dla nich za dużym wyzwaniem (zwłaszcza, że zawsze będą przez kapitana Atlasa traktowani jako potencjalni zdrajcy i parszywce). Utopić się nie zamierzają, więc pozostaje im powiosłowanie na naszym małym stateczku.
Powtórzę - lewicowy kurs partii rządzącej nie cieszy mnie, jako obywatela o prawicowych poglądach. Ale cieszy - jako polityka o prawicowych poglądach. Tego halsu na lewo nie wytrzymają ani wyborcy PO, ani duża część działaczy tej partii. Przy ostrym prawicowym kursie PiS, którego celem jest staranowanie łódeczki Ziobry i Kurskiego, otwiera to szansa dla takich partii, jak PJN. Kapitanie Tusk, kapitanie Kaczyński - pomyślnych wiatrów! Płyńcie po morzach i oceanach - byle ku jak najdalszym zakątkom!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)