Laudetur Iesus Christus!
Żyjąć z dnia na dzień, patrząc na siebie, rodzinę i znajomych, czasami zastanawiam się nad tym w jaki sposób u nominalnych katolików pobudzić na nowo poczucie, że to życie ziemskie ma swój kres i że czas na nawrócenie i pojednanie z Bogiem jest właśnie TERAZ a nie PÓŹNIEJ.
Człowiek współczesny wychowany na licznych błędach post-oświeceniowych przesądów i herezji, ma ogromne przeświadczenie o swojej niezniszczalności. Pojęcie grzechu (o ile w ogóle jeszcze istnieje) uległo totalnej subiektywizacji nie mowiąc już o bojaźni przed wieczną karą, ktora nastąpi jeśli nie pojednamy się z Ojcem Wszechmogącym. Ale nie...człowiek współczesny nie myśli w takich kategoriach, baa, nie myśli w ogóle o własnej śmierci. Buja się jak małe dziecko na falach grzechów świata i własnych, ulegając iluzji że "jest dobrze". Woli czytać skomplikowane traktaty lewicowych intelektualistów, niż zastosować się do jednej prostej zasady wiary. Ale to to tylko jeden przykład, bo Boga zastąpiła mu również telewizja, seks, nieograniczona konsumpcja i brak wszelkiego umiarkowania i rozsądku moralnego.
Głupi jak buc, pędzi ku własnej zgubie.
Ojciec Pio kiedyś napisał, że oczekuje od swoich duchowych dzieci cotygodniowej spowiedzi. Dla ludzi świętych, poczucie, że nosi się w sercu grzech ciężki i poczucie niesmaowitej tęsknoty za łaską, jest przygnębiające, choć oczywiście jest pierwszym krokiem w drodze do nawrócenia. COTYGDNIOWA SPOWIEDŹ! Jak łatwo jest się smiać, że ma się takie grzechy, że jest ich tak dużo, że trzeba poczekać na jakąś specjalną okazję aby się wyspowiadać! Obłuda! A dusza niech sobie gnije....
Nie będziemy żyć wiecznie tu na ziemi, kiedyś nastąpi sąd. Szatan czuwa abyśmy czasem nie poczuli naglącej potrzeby głębokiego żalu za grzechy i uspokaja nas, aby się nie spowiadać "jeszcze teraz". Natomiast jeśli jak pisze ojciec Gabriel Amorth, spowiedź święta jest pierwszą i najbardziej podstawową bronią w walce duchowej, to nie może dziwić. Zły duch jest naprawde bezradny wobec duszy pełnej skruchy i żalu za grzechy, chcącej ciągle na nowo żyć jako uczeń Chrystusa.
A więc spowiedź....spowiedź i raz jeszcze spowiedź. I zapewne w tych nawoływaniach świętych i Kościoła nie chodzi o regularność jej odbywania,bo to zależ od człowieka i stanu jego duszy, ale o jej ogromne znaczenie w perspektywie wieczności. Śmierć może zapukać do każdego z nas o każdej porze. Bądźmy zawsze na nią gotowi poprzez częste klękanie przed Tym który jako jedyny może powiedzieć "Ego absolvo peccatis tuis...."



Komentarze
Pokaż komentarze (5)