Mikołaj Wójcik Mikołaj Wójcik
70
BLOG

Co powiedzą na 100 dni rządu Tuska?

Mikołaj Wójcik Mikołaj Wójcik Polityka Obserwuj notkę 37

Wielkimi krokami zbliża się 100 dni rządu Donalda Tuska. A w ślad za tym liczne opracowania, pomysły PR-owskie koalicji i opozycji, coraz częstsze konferencje prasowe i podsumowania. Opozycja grzmi: nic nie zrobiono. Koalicja odpiera ataki, twierdząc, że jest świetnie. I poucza opozycję, czego można, a czego nie, domagać się od rządu po stu dniach. No więc posłuchajmy ekspertów, co wolno. Wypowiedzi za stenogramem (w rozumieniu realnym tego słowa, a nie "Rzeczypospolitej") z debaty nad infromacją premiera K. Marcinkiewicza o 100 dniach jego rządu, przedstawionej w Sejmie 17 lutego 2006 roku:

Zbigniew Chlebowski:
Kiedy słuchałem premiera, który przedstawiał informację o 100 dniach rządzenia w Polsce, to miałem wrażenie, że te 100 dni tak naprawdę dopiero są przed tym rządem.
A jakie były te 100 dni? To przede wszystkim bardzo ostra propagandowa batalia o dominację, to bierność w rozwiązywaniu codziennych problemów Polaków. (...) Te 100 dni pokazały, że w cenie nie jest rozwiązywanie realnych problemów Polaków, że w cenie nie jest realna, uczciwa, rzetelna debata o bezrobociu, o polityce energetycznej, że w cenie jest niestety często udawana troska, frazes, dobry uśmiech, polonez na studniówce czy nieistniejąca autostrada wyznaczona gestem pana premiera. (...)
Te 100 dni to był zbiór ogólnych haseł wyborczych. Nie było koncepcji, nie było żadnych poważnych projektów ustaw. Nie było co wyciągać z przysłowiowej szuflady, bo w tej szufladzie tak naprawdę nie było żadnych projektów, żadnych ustaw.
(...) Jest budżet ogromnego, rosnącego długu publicznego, na którego obsługę musimy w bieżącym roku wydać ponad 3 mld zł. (...) To budżet, w którym nie ma konsolidacji - a była zapowiadana - finansów publicznych. To budżet, w którym nie likwidujemy zakładów budżetowych, gospodarstw pomocniczych, nie likwidujemy agencji i funduszy. Jedyna instytucja, która dzisiaj została zlikwidowana, to centrum studiów strategicznych. To tak naprawdę budżet zmarnowanej szansy.
(...) Prawo i Sprawiedliwość i pan premier w swoim exposé przedstawiali koncepcję reformy systemu podatkowego. Podatki miały być niższe, prostsze, system miał być przejrzysty. Co mamy po 100 dniach? Po 100 dniach tak naprawdę nie mieliśmy nawet koncepcji, w jaki sposób rząd chce reformować w Polsce podatki, jak będzie to robił, czy rząd chce obniżać koszty pracy.
(...) To bez wątpienia czas w dużej mierze stracony, również dlatego, że zawsze każdy rząd przez pierwsze 100 dni powinien wykazać najwięcej inicjatyw, wykazać wolę, wykazać determinację do rozwiązywania najważniejszych problemów Polaków. Tej determinacji zdaniem mojego klubu rządowi zabrakło.


Bronisław Komorowski:
Według mnie warto przyjrzeć się, porównać 100 dni rządu Kazimierza Marcinkiewicza z pierwszymi trzema miesiącami innych rządów, szczególnie solidarnościowych. (...) Wspominał tu chyba pan Jerzy Szmajdziński o rządach, które w ciągu pierwszych 100 dni dokonały zasadniczych rozstrzygnięć albo przynajmniej uruchomiły procesy prowadzące do poważnych, wielkich reform w Polsce. Do takich rządów zaliczyłbym przede wszystkim rząd Tadeusza Mazowieckiego, ale również Jerzego Buzka. (...)  Wydaje się, że na tym tle rząd PiS wygląda bardzo miernie, wygląda na taki, który nie zamierza podjąć żadnych wielkich działań.
Wszyscy wiedzą o tym, że na początku rządów jest najlepsza atmosfera do uruchamiania rzeczy wielkich, ale trudnych. Potem na ogół wchodzi się w różnego rodzaju uwarunkowania (...) i na ogół jest o wiele trudniej. Dajemy to do przemyślenia panu premierowi, że te 100 dni nie zostało wykorzystane do rozpoczęcia rzeczy wielkich.

Krystyna Szumilas:
Premier powiedział, że ostatnie sto dni to skrupulatna realizacja programu PiS-u. Czy od dzisiaj mówienie o tym, co się zrobi, to to samo co realizacja? (...) Dzisiaj jest tak, że premier mówi o tym, co zrobi, natomiast efektów tego działania nie ma. I na pewno nie ma ich w edukacji, bo nie ma obniżenia wieku szkolnego, nie ma wychowania przedszkolnego dla pięciolatków, nie ma tańszych podręczników.

Piękna ściągawka dla polityków obecnej opozycji. A przecież wówczas Marcinkiewicz miał wygodne alibi - brak większości. Teraz Platformie on odpada. Szykuje się ciekawa debata. Choć pewnie jak zawsze jałowa. Politycy zawsze wymyślą milion argumentów na swoją obronę. A jak ich już zabraknie to rzucą, że to niemieckie media mieszają się w wewnętrzne sprawy Polski. Albo będą się domagać kar finansowych dla gazety.

Fan politycznych zawirowań, cudownych akcji FC Barcelona i ostrej gry na bandach NHL. ------------------------ e-mail: mikwojcik@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka