1 obserwujący
9 notek
3881 odsłon
132 odsłony

Społem na wojnie...

Wykop Skomentuj

"Nauka ważnych z narodowego punktu widzenia przedmiotów, jak: geografia, historia, historia literatury, jak również gimnastyka, jest wykluczona. Szkoła natomiast powinna przygotowywać do zawodów rolniczych, leśnych oraz niewykwalifikowanych zawodów przemysłowych i rzemieślniczych." Takie stwierdzenie można znaleźć w memoriale E. Wetzla i G. Hechta z urzędu do spraw polityki rasowej NSDAP w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski. Polacy jednakże od początku okupacji, wykorzystując wszelkie dostępne środki, starali się pokrzyżować niemieckie zamierzenia. W walkę tą włączył się także ruch spółdzielczy.

Przed wybuchem II Wojny Światowej istniały cztery ośrodki edukacyjne związane ze spółdzielczością. Były to: Społeczna Szkoła Spółdzielcza w Przysusze (rok założenia 1922); Szkoła Spółdzielczości Rolnej w Nałęczowie (rok założenia 1930); Szkoła im. Mielcarskiego w Warszawie (rok założenia 1931) i Państwowe Gimnazjum Spółdzielcze w Krzemieńcu (rok założenia 1937). Poza tym na UJ w Krakowie i SGH w Warszawie były dostępne studia z zakresu spółdzielczości. Plany rozbudowy szkolnictwa spółdzielczego przez Społem przerwała napaść Niemców na Polskę w 1939 roku. Jak się jednak okazało, także w warunkach okupacji, polscy spółdzielcy znaleźli przestrzeń do działania. Wykorzystano likwidację przez Niemców średniego szkolnictwa ogólnokształcącego przy jednoczesnym pozostawieniu, oczywiście pod nadzorem niemieckim, szkolnictwa zawodowego. Wykorzystując tę furtkę, klasy spółdzielcze otwarto w 86 gimnazjach i liceach handlowych. Powstało także 28 szkół spółdzielczych I stopnia, czyli jednorocznych.

Jedną z nich byłą Szkoła Spółdzielcza dla Dorosłych w Zakrzówku utworzona pod koniec 1940 roku. Bezpośrednim organizatorem szkoły i jej kierownikiem w latach 1940-1942 był działacz ludowy Paweł Chadaj. Po jego zejściu do podziemia dyrektorem w semestrach 1942-1944 została Zofia Olszakowska. Po niej funkcję kierownika pełniła jej siostra Irena Egierszdorff - Olszakowska. Oprócz kierownictwa szkoła kilkakrotnie zmieniała lokalizację. Trzeba zaznaczyć, że zmiany te utrudniały pracę gestapo, w każdym bowiem powiecie działała inna jednostka tajnej policji. Temu służyło także lokowanie szkoły w miejscowościach położonych na uboczu.

Program szkoły obejmował tygodniowo 33 godzin zajęć. Oficjalnie wykładane były: spółdzielczość, organizacja i gospodarka spółdzielni, technika reklamy, towaroznawstwo, arytmetyka handlowa, księgowość, czytelnictwo literatury spółdzielczej, korespondencja handlowa, zagadnienia społeczno-gospodarcze wsi i język niemiecki. Tyle wiedzieli Niemcy. W rzeczywistości program ten służył nauce polskiej literatury, historii, geografii itd. Na przykład w trakcie zajęć, takich jak czytelnictwo literatury spółdzielczej, korespondencja handlowa i technika reklamy, uczono języka polskiego, oswajając młodzież z polską literaturą. Temu także służyła działalność kulturalna polegająca na wystawianiu polskich sztuk teatralnych takich jak „Wesele” czy „Ludzie bezdomni”. Inny z przedmiotów towaroznawstwo służył do nauki geografii świata i Polski. Co warto podkreślić, przedmiot ten był nauczany z użyciem mapy. Krzewieniu postaw patriotycznych wśród młodzieży służyło również wydawane pod opieką nauczycielki Wandy Wyrobkowej i lokalnych działaczy Rocha i BCh konspiracyjne pismo „Pospołu a sami” oraz organizowane spotkania z działaczami ludowymi.

Wojna nie toczyła się jednak daleko, ale tuż za progiem. Pierwszą jej oznaką było kilka rodzin Polaków wysiedlonych z Poznańskiego. Zjawiły się one na stacji kolejowej w Wilkołazie i przez pewien okres znalazły schronienie na terenie szkoły do czasu, kiedy rozlokowano je wśród okolicznych chłopów. Był to rok 1940. W tym czasie padła także pierwsza związana z placówką spółdzielczą ofiara Franciszek Dyrduła. Wojenne przeznaczenie spotkało go na praktykach w Sokołowie Podlaskim. W trakcie pobytu tam lokalne Podziemie zastrzeliło pewnego gestapowca. W odwecie Niemcy rozstrzelali na sokołowskim rynku 10 wyciągniętych przypadkowo ze sklepu Polaków w tym wspomnianego Dyrdułę. Inny wojenny epizod szkoły, tym razem w 1942 roku, był związany z osobą ówczesnego wicepremiera rządu emigracyjnego Stanisława Mikołajczyka. Otóż przez pewien czas w szkole umiejscowionej w tym czasie w Bychawie ukrywała się jego rodzina tj. matka Zofia, żona Cecylia i syn Marian. Ten ostatni pod nazwiskiem Ignasiak brał udział w zajęciach szkolnych. Opiekę nad bliskimi emigracyjnego polityka sprawowała nauczycielka Anna Gadzalanka. Wkrótce jednak gestapo wpadło na trop ukrywających się, co doprowadziło do ich aresztowania i osadzenia na Zamku w Lublinie. Nalot gestapo spowodował także przejście do pracy konspiracyjnej Pawła Chadaja oraz nauczycielek Anny Gadzalanki i Anny Chorążyny. Wojna również zetknęła środowisko szkolne z tragedię Żydów. Nauczycielka, a potem kierownik szkoły, Irena Egersztoff-Olszakowska zaangażowała się w akcję pomocy mordowanym, przyjmując na wychowanie Rachelę dwuletnią córkę Żydówki, która zginęła w getcie. Dziewczynka ta ze zmienionymi personaliami wychowywała się razem z synkiem pani Ireny. Z kolei Żydówka z Łodzi Zofia Rubinstein przez pewien czas była pod zmienionym nazwiskiem jedną z nauczycielek w szkole umiejscowionej wówczas w Sobieszynie. Opuściła ją po nalocie gestapo będącym odpowiedzią na akcję lokalnego BCh odbicia zarekwirowanych przez Niemców towarów. W akcji tej brało udział także paru uczniów, co doprowadziło gestapo do szkoły. Rewizja pomimo odnalezienia w jej trakcie radia ze zrzutów i gróźb rozstrzelania uczniów oraz wywiezienia personelu do obozu koncentracyjnego nie zakończyła się tragedią. Niemniej jednak dalszy pobyt pani Rubinstein był zbyt niebezpieczny.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura