2 obserwujących
10 notek
4726 odsłon
132 odsłony

Społem na wojnie...

Wykop Skomentuj

"Nauka ważnych z narodowego punktu widzenia przedmiotów, jak: geografia, historia, historia literatury, jak również gimnastyka, jest wykluczona. Szkoła natomiast powinna przygotowywać do zawodów rolniczych, leśnych oraz niewykwalifikowanych zawodów przemysłowych i rzemieślniczych." Takie stwierdzenie można znaleźć w memoriale E. Wetzla i G. Hechta z urzędu do spraw polityki rasowej NSDAP w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski. Polacy jednakże od początku okupacji, wykorzystując wszelkie dostępne środki, starali się pokrzyżować niemieckie zamierzenia. W walkę tą włączył się także ruch spółdzielczy.

Przed wybuchem II Wojny Światowej istniały cztery ośrodki edukacyjne związane ze spółdzielczością. Były to: Społeczna Szkoła Spółdzielcza w Przysusze (rok założenia 1922); Szkoła Spółdzielczości Rolnej w Nałęczowie (rok założenia 1930); Szkoła im. Mielcarskiego w Warszawie (rok założenia 1931) i Państwowe Gimnazjum Spółdzielcze w Krzemieńcu (rok założenia 1937). Poza tym na UJ w Krakowie i SGH w Warszawie były dostępne studia z zakresu spółdzielczości. Plany rozbudowy szkolnictwa spółdzielczego przez Społem przerwała napaść Niemców na Polskę w 1939 roku. Jak się jednak okazało, także w warunkach okupacji, polscy spółdzielcy znaleźli przestrzeń do działania. Wykorzystano likwidację przez Niemców średniego szkolnictwa ogólnokształcącego przy jednoczesnym pozostawieniu, oczywiście pod nadzorem niemieckim, szkolnictwa zawodowego. Wykorzystując tę furtkę, klasy spółdzielcze otwarto w 86 gimnazjach i liceach handlowych. Powstało także 28 szkół spółdzielczych I stopnia, czyli jednorocznych.

Jedną z nich byłą Szkoła Spółdzielcza dla Dorosłych w Zakrzówku utworzona pod koniec 1940 roku. Bezpośrednim organizatorem szkoły i jej kierownikiem w latach 1940-1942 był działacz ludowy Paweł Chadaj. Po jego zejściu do podziemia dyrektorem w semestrach 1942-1944 została Zofia Olszakowska. Po niej funkcję kierownika pełniła jej siostra Irena Egierszdorff - Olszakowska. Oprócz kierownictwa szkoła kilkakrotnie zmieniała lokalizację. Trzeba zaznaczyć, że zmiany te utrudniały pracę gestapo, w każdym bowiem powiecie działała inna jednostka tajnej policji. Temu służyło także lokowanie szkoły w miejscowościach położonych na uboczu.

Program szkoły obejmował tygodniowo 33 godzin zajęć. Oficjalnie wykładane były: spółdzielczość, organizacja i gospodarka spółdzielni, technika reklamy, towaroznawstwo, arytmetyka handlowa, księgowość, czytelnictwo literatury spółdzielczej, korespondencja handlowa, zagadnienia społeczno-gospodarcze wsi i język niemiecki. Tyle wiedzieli Niemcy. W rzeczywistości program ten służył nauce polskiej literatury, historii, geografii itd. Na przykład w trakcie zajęć, takich jak czytelnictwo literatury spółdzielczej, korespondencja handlowa i technika reklamy, uczono języka polskiego, oswajając młodzież z polską literaturą. Temu także służyła działalność kulturalna polegająca na wystawianiu polskich sztuk teatralnych takich jak „Wesele” czy „Ludzie bezdomni”. Inny z przedmiotów towaroznawstwo służył do nauki geografii świata i Polski. Co warto podkreślić, przedmiot ten był nauczany z użyciem mapy. Krzewieniu postaw patriotycznych wśród młodzieży służyło również wydawane pod opieką nauczycielki Wandy Wyrobkowej i lokalnych działaczy Rocha i BCh konspiracyjne pismo „Pospołu a sami” oraz organizowane spotkania z działaczami ludowymi.

Wojna nie toczyła się jednak daleko, ale tuż za progiem. Pierwszą jej oznaką było kilka rodzin Polaków wysiedlonych z Poznańskiego. Zjawiły się one na stacji kolejowej w Wilkołazie i przez pewien okres znalazły schronienie na terenie szkoły do czasu, kiedy rozlokowano je wśród okolicznych chłopów. Był to rok 1940. W tym czasie padła także pierwsza związana z placówką spółdzielczą ofiara Franciszek Dyrduła. Wojenne przeznaczenie spotkało go na praktykach w Sokołowie Podlaskim. W trakcie pobytu tam lokalne Podziemie zastrzeliło pewnego gestapowca. W odwecie Niemcy rozstrzelali na sokołowskim rynku 10 wyciągniętych przypadkowo ze sklepu Polaków w tym wspomnianego Dyrdułę. Inny wojenny epizod szkoły, tym razem w 1942 roku, był związany z osobą ówczesnego wicepremiera rządu emigracyjnego Stanisława Mikołajczyka. Otóż przez pewien czas w szkole umiejscowionej w tym czasie w Bychawie ukrywała się jego rodzina tj. matka Zofia, żona Cecylia i syn Marian. Ten ostatni pod nazwiskiem Ignasiak brał udział w zajęciach szkolnych. Opiekę nad bliskimi emigracyjnego polityka sprawowała nauczycielka Anna Gadzalanka. Wkrótce jednak gestapo wpadło na trop ukrywających się, co doprowadziło do ich aresztowania i osadzenia na Zamku w Lublinie. Nalot gestapo spowodował także przejście do pracy konspiracyjnej Pawła Chadaja oraz nauczycielek Anny Gadzalanki i Anny Chorążyny. Wojna również zetknęła środowisko szkolne z tragedię Żydów. Nauczycielka, a potem kierownik szkoły, Irena Egersztoff-Olszakowska zaangażowała się w akcję pomocy mordowanym, przyjmując na wychowanie Rachelę dwuletnią córkę Żydówki, która zginęła w getcie. Dziewczynka ta ze zmienionymi personaliami wychowywała się razem z synkiem pani Ireny. Z kolei Żydówka z Łodzi Zofia Rubinstein przez pewien czas była pod zmienionym nazwiskiem jedną z nauczycielek w szkole umiejscowionej wówczas w Sobieszynie. Opuściła ją po nalocie gestapo będącym odpowiedzią na akcję lokalnego BCh odbicia zarekwirowanych przez Niemców towarów. W akcji tej brało udział także paru uczniów, co doprowadziło gestapo do szkoły. Rewizja pomimo odnalezienia w jej trakcie radia ze zrzutów i gróźb rozstrzelania uczniów oraz wywiezienia personelu do obozu koncentracyjnego nie zakończyła się tragedią. Niemniej jednak dalszy pobyt pani Rubinstein był zbyt niebezpieczny.

Osobne miejsce należy poświęcić powodom, dla których przeniesiono szkołę w 1943 roku z Zakrzówka do Sobieszyna, czyli stosunkom z lokalnym NSZ. We wspomnianym roku organizacja ta starała się nie dopuścić do rozpoczęcia nauki. Widomym znakiem tego było zamordowanie przez jej członków nożami, w domu rodzinnym, na oczach matki i siostry, jednego z jej absolwentów Stanisława Szwaji liczącego sobie wówczas 18 lat. Praca pod redakcją Edwarda Olszewskiego wymienia dwie osoby noszące nazwisko Szwaja i będące zarazem członkami GL. Wiek obu się zgadza (18 lat), miejsce zamieszkania również (Zakrzówek i okolice), okoliczności śmierci podobnie (zamordowani przez NSZ), ogólna data śmierci takoż (druga połowa 1943 roku). Co ich różni to dane ojców (pierwszy syn Michała, drugi syn Stanisława). Przy czym przy Stanisławie Szwaji synu Stanisława znajduje się wzmianka, iż w semestrze 1940-1941 był on uczniem szkoły, co zdaje się rozstrzygać, który z nich był ofiarą. Śmierć ta miała swoją dalszą tragiczną historię. Otóż przyjacielem zabitego był nieznany wówczas Bolesław Kaźmierczak. W trakcie pogrzebu publicznie zapowiedział on zemstę. I tak właśnie narodził się znany „Cień”. Zabójstwo Stanisława Szwaji nie było także niczym wyjątkowym. NSZ wydało również wyrok na dyrektorkę szkoły Zofię Olszakowską (od 1940 roku członka ZWZ), o czym uprzedziła ją jedna z uczennic Janina Zajączkowska. Prawdopodobnie lokalne NSZ zamierzało wykonać wyrok także na nauczycielu Kazimierzu Krajce. Zdołał on jednak w tragicznych okolicznościach uniknąć śmierci. Otóż w czasie wyjazdu do Lublina zatrzymał się w Wilkołazie w domu kolejarza na noc. W tym samym miejscu zjawił się inny mężczyzna, który także szukał noclegu. Krajka oddał mu swoje łóżko, a sam poszedł do stodoły. W nocy bojówka NSZ napadła na dom kolejarza, mordując mężczyznę w łóżku, właściciela domu zaś bijąc. Wyrwany ze snu Krajka uciekł ze stodoły i wskoczył do przejeżdżającej lokomotywy, dojeżdżając nią do Kraśnika. Te wszystkie wydarzenia, a także inne napięcia na linii NSZ – BCh spowodowały, że te ostatnie powołały specjalny oddział pod dowództwem Józefa Adamskiego ps. Mulat, który stacjonował w Wilkołazie z zadaniem ochrony lokalnych działaczy ludowych przed polskimi nacjonalistami. Zdając sobie jednakże sprawę, że nie da się tak funkcjonować dłużej, szkołę przeniesiono do Sobieszyna, na tereny gdzie BCh dominowało.

W Sobieszynie korzystając z życzliwości lokalnej społeczności, w tym miejscowego proboszcza, dotrwano do wkroczenia Armii Czerwonej w lipcu 1944. Wydarzenie to zbiegło się z kolejnymi przenosinami szkoły tym razem do Brzozowej oraz objęciem funkcji dyrektora przez Irenę Egiersztoff. Rozpoczęły się powojenne losy szkoły.


Literatura:
1.Z.Olszakowska W.Wyrobkowa F.Trojnar M.Kuna, Mały skrawek wolnej Polski, Warszawa 2007.
2.H.Micińśki, Ludowe twierdze, Warszawa 2009
3.J.Kasperek, Konspiracyjny ruch ludowy na Lubelszczyźnie 1939-1944, Warszawa 1988.
4.E.Olszewski, Księga partyzantów Lubelszczyzny, Lublin 2002.
5.Okupacja i ruch oporu w dzienniku Hansa Franka 1939-1945, T I, Warszawa 1972.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura