2 obserwujących
10 notek
4608 odsłon
92 odsłony

Stalinizm a Falanga...

Wykop Skomentuj

Wbrew pobieżnym ocenom postrzeganie osoby Józefa Stalina przez RNR Falanga daleko odbiegało od powszechnie przyjętych stereotypów. Choć wydawać by się mogło, że przywódca ZSRR, a zarazem lider światowego komunizmu powinien być dla polskich nacjonalistów uosobieniem zła, to kwerenda ich publicystyki wskazuje, że znajdowali oni w Stalinie wiele cech im wspólnych, a nawet godnych pochwały i podziwu. Nie tylko z ciekawości jeden z czołowych ideologów Ruchu Marian Reutt czytała dzieła Stalina w oryginale. Musiał znaleźć w nich coś godnego uwagi skoro podejmując krytykę dokonań Lenina, opierał ją głównie na artykule Józefa Stalina O zasadach leninizmu. Co więcej, opisując ideologię Falangi, zdarzało mu się odwoływać do pracy rosyjskiego tyrana Zagadnienia leninizmu. Od innego komunisty Karla Liebknechta natomiast zaczerpnął jego triadę; studiować, propagować, organizować, którą traktował jako wskazówkę dla swojej organizacji. Co więc cennego widzieli polscy nacjonaliści w dorobku Józefa Stalina?

Jesteśmy totalistami. - O.B. Kopczyński 1939

Pierwszym elementem, który łączył falangistów ze stalinistami, był totalitaryzm. Obie strony bowiem choć wywodziły się z różnych rodzin ideologicznych to na gruncie systemów polityczno – ustrojowych odwoływały się do ustroju totalitarnego. Tu należy zauważyć, że o ile rosyjscy komuniści byli praktykami i urzeczywistnili swe idee, to polscy nacjonaliści pozostali teoretykami a swe idee mogli przedstawiać jako pewną wizję przyszłości po Przełomie / Rewolucji.

Naczelnym spoiwem każdej totalitarnej władzy jest posiadanie wodza oraz niezachwiana wiara w jego dziejową misję. Cytując Stanisława Kopcia: na czele organizacji politycznej narodu, a więc i organizacji państwowej, musi stać jeden człowiek. Wspomniany już wyżej Reutt pisał natomiast: (RNR – moje) byłby ruchem niepełnym, gdyby nie posiadał swego przywódcy. Był nim oczywiście Bolesław Piasecki, a związek między nim a każdym z nas jest związkiem nierozerwalnym, bowiem droga do naszych szeregów wiedzie przede wszystkim przez uznanie przywództwa Bolesława Piaseckiego […], uznanie całkowite i bez zastrzeżeń. Główną cechą wodza zarówno zdaniem komunistów, jak i nacjonalistów jest zdolność do sformułowania Idei, ponieważ – pisze Reutt – rolę trwale przodującej grupy może odegrać tylko ta, która jest kierowana przodującą ideą. Publicysta Falangi odwołuje się tu do Józefa Stalina, cytując jego słowa: W jakim kierunku pchnąć partię? W imię czego działać? - Biada tym kierownikom, którzy nie potrafią lub nie zechcą dać na to pytanie jasnej, określonej odpowiedzi, którzy zaczną dawać odpowiedzi wykrętne i posyłać ludzi od Annaniasza do Kajfasza.

Ta umiejętność wodza wskazania celu poprzez Ideę była zdaniem bepistów jednocześnie przejawem jego siły. Odwołam się po raz kolejny do Mariana Reutta który w artykule Hamleci zamieszczonym w „Falandze” pisze: Tylko słaby jest widzem. Mocny walczy i buduje. Tworzy. Publicysta Ruchu konstatuje dalej: Ten typ twórczy przeważa w bolszewizmie, w faszyzmie i w hitleryzmie. Lenin, Mussolini, Stalin, Hitler to są ci ludzie najtwardsi, którzy najlepiej uosabiają kierunek twórczego napięcia własnych narodów. Owe twórcze napięcie miało być wpajane ludziom już od najmłodszych lat i dotyczyć nie tylko poszczególnych osób, ale i ogółu będąc w istocie szeroko zakrojoną inżynierią społeczną. Istotę tego procesu, a także wzorce dla polskich nacjonalistów ujął Wojciech Kwasieborski, notując: Przekonanie o możności przekształcenia i ulepszenia psychiki nie tylko jednostki, ale również grupy społecznej, jaką jest naród, przez świadomą i planową działalność wychowawczą przebija w takich poczynaniach jak wychowanie faszystowskie, hitlerowskie czy sowieckie. […] Komsomoł, Ballila, Hitlerjugend są potężnymi przykładami tych głębokich tendencji wychowawczych. Zwróćmy uwagę, że te głębokie tendencje zarówno w stosunku do danego rodzaju totalizmu, jak i do danej organizacji realizującej owe tendencje w praktyce polegały głównie na zabijaniu indywidualności danego człowieka i porzuceniu jego osobistych dążeń na rzecz określonego imperatywu czy to narodu, czy to rasy, czy to klasy. Zamiast więc jednostki polscy nacjonaliści proponowali masy. Masy umundurowane, albowiem: zwyciężyły tylko te ruchy, które miały charakter militarny. […] I miały wodza.

Wódz – słowo klucz dla ówczesnych polskich nacjonalistów, choć jak widzimy także dla współczesnych im komunistów. Zarówno bepiści jak i staliniści zrzekali się swego indywidualizmu na jego rzecz. Rezygnacja ze swej podmiotowości przychodziła im tym łatwiej, że w ruchach tych wodzowie to wręcz herosi, którzy od najmłodszych lat ogromem pracy kształtują swoją niezłomną indywidualność [...] stanowiąc sobie coraz cięższe zadania i przezwyciężając przeszkody, prowadzą siebie i swoich na coraz wyższe szczeble doskonałości. Jednocześnie jednak jak pisze Stanisław Cimoszyński: Posiadają trudną sztukę czekania jak Stalin. Albowiem: Ofiarowują całą swą osobowość dla dobra ogółu, stają się tytanami, bohaterami pracy, obowiązku. Zatem nie herosi a tytani. Czy to coś zmienia? Ta wiara w przywódcę przypominała wręcz religię. Sektę.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale