Minu Minu
827
BLOG

Komu i dlaczego zależy, na ośmieszaniu KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ?

Minu Minu Polityka Obserwuj notkę 30

Smoleńsk...

Co jakiś czas na zadumę i szacunek dla ofiar katastrofy, przeprowadzany jest zmasowany atak.

Atak ośmieszający katastrofę.
Pod płaszczykiem pamięci dla ludzi którzy tam zginęli, wykonywane są przeróżne działania, mające jątrzyć i dzielić Polaków.

Wpierw następuje jakies działanie „upamiętniające”, piszę w cudzysłowie, bo wcale nie o pamięć tu chodzi. Realizuje się jakiś kretyński pomysł z góry wiedząc że wywoła protesty ludzi niechętnym takim działaniom.

Po co? By mieć wroga! By dokładać do „smoleńskiego pieca”, by cały czas katastrofa była obecna, by sprzedawać gazety i zwoływać wiece! By powstała partia!

Tylko interes polityczny...

W wielu miastach Polski powstają jakieś idiotyzmy, wciągany w parodię pamięci jest Kościół.

Komu i po co, jest potrzebny taki pomnik?

 

Zamiast pamięci i szacunku człowiekowi widzącemu to monstrum, chce się wyć i śmiać, z rozpaczy.

Taraz mamy następny dziwoląg.

Bydgoski Klub Gazety Polskiej i jego przewodniczący Krystian Frelichowski w akcji. W ramach miesięcznic po każdym wiecu w kościele Ojców Jezuitów odprawiana jest msza w intencji Ojczyzny i ofiar katastrofy. Dzisiaj ojcowie otrzymali dar o organizatorów uroczystości w postaci ornatu, który odnosi się do dwóch dat – 1940 Katyń, 2010 Smoleńsk. Towarzyszy mu także hasło – Ojczyzno pamiętaj o nas. Jest to pierwszy ornat poświęcony katastrofie smoleńskiej w Polsce.

 

Gazeta Polska i wszystko co się z tym wiąże bardzo dba o smoleńską katastrofę.

Kto tym kieruje?

A takie postacie jak Katarzyna Hejke, właśnie wisi jej artykuł pod tytułem:

„Matoł prześladuje Starucha”

Matoł to obecny premier RP, „Sataruch” to ksywa bandyty dokonującego napadów rozbójczych na mieszkańców stolicy. Bandzior obecnie przebywa w areszcie, pod zarzutem handlu narkotykami.

Z czego oprócz pisania takich wybitnych tekstów, znana jest jeszcze Hejke?

A na przykład z tego:

 

„W 2007 r. Krzysztof Hejke dowiedział się, że żona romansuje z prezesem IPN. Odbyli poważną rozmowę. Obiecała, że znajomość zerwie.


Prof. Krzysztof Hejke w liście do prezydenta napisał: „Moja żona jest znaną dziennikarką prawicowej prasy, która w okresie romansu z panem Januszem Kurtyką napisała szereg artykułów dotyczących lustracji i zawierających treści dostępne jedynie w archiwach IPN. Wierzę, że gdyby nie nadużył on swojej funkcji, to nie byłby w stanie uwieść mojej żony”. – Najbardziej mnie mierzi, że ta sama „Gazeta Polska”, która demaskowała sposoby niszczenia ludzi w PRL i ujawniała esbeckich agentów, teraz przejęła tamte metody – mówi.”


 

Gdy Pan Kurtyka zginął w katastrofie, Pani Hejke znalazła inne źródło:

Śliczne prawda?

Na czołówce „niezależnego” portalu wisi też inna gwiazda, Dorota Kania znana z tego że:

Na kary grzywny i nawiązki na cel społeczny skazał sąd rejonowy w Warszawie byłą dziennikarkę "Wprost" Dorotę Kanię i byłego naczelnego tego tygodnika Stanisława Janeckiego. Sprawa dotyczyła artykułu pt. "Agenci w gronostajach".


Sąd uznał, że Kania i Janecki zniesławili w 2007 roku rektora Uniwersytetu Gdańskiego prof. Andrzeja Ceynowę zarzucając mu, że w czasach PRL był agentem SB i współpracował z wojskowymi służbami specjalnymi. IPN zarzucał mu tzw. kłamstwo lustracyjne, ale w ub.r. sąd w Gdańsku prawomocnie uznał, że choć został zarejestrowany jako tajny współpracownik, to odbyło się to bez jego zgody i wiedzy.

Albo z kontaktów z przestępcami i łupaniu z kasy ich rodzin:

 

Dwa lata temu „GW”,(14 maja 2009), zreferowała zarzuty postawione Kani. Prokuratura twierdzi, że Kania „wywołała przekonanie Aleksandry Dochnal, żony Marka Dochnala, Barbary Pietrzyk, a także obrońców Dochnala (…) o swoich wpływach w instytucjach państwowych (…) wielokrotnie powołując się na te wpływy, zwłaszcza na swoje związki z Prezydentem RP, Prezesem Rady Ministrów, z ministrem Sprawiedliwości, z prokuratorem krajowym, z koordynatorem ds. służb specjalnych ora z przedstawicielami ABW, podjęła się pośrednictwa w załatwieniu sprawy uchylenia tymczasowego aresztowania wobec Marka Dochnala w zamian za korzyści majątkowe w łącznej kwocie 270 tys. zł”

 

W czasach PiS, Kania była osoba wpływową, Ówczesne władze darzyły ją zaufaniem. Działała dwutorowo, w jednej roli rozmawiała z ministrem oraz z prokuratorem krajowym, a w drugiej, jako dziennikarka broniła Dochnala i doprowadziła do przeniesienia śledztw do Katowic. Gdy to nie pomogło, a nawet pogorszyło sytuację D., „zwróciła – jak twierdzi Prokuratura – zaciągniętą pożyczkę z rażącą zwłoką w ratach i nie z własnej inicjatywy, lecz po wielokrotnych zdecydowanych żądaniach”. Należy się domyślać, że odsetek i podatku nie było.


Żona i teściowa Dochnala zeznały: „Wydzwaniała i przychodziła do domu córki. Mówiła, że zna bardzo wpływowe osoby w rządzie”. (Bracia Kaczyńscy, Kaczmarek, Ziobro, Wassermann). „Mówiła, że od lat utrzymuje z nimi kontakty i ma zawsze wejście. (…) Córka nie wyobrażała sobie nie udzielić jej pomocy”. Aleksandra Dochnala: Kwestię pożyczek wiązała ze swoimi wpływami w ministerstwie. Kania wprost i bezpośrednio mówiła, że pomoże uwolnić mojego męża”. „Kilka razy p. Kania chwaliła się Córce, że idzie na wywiad z premierem (Kaczyńskim – Pass) i prezydentem oraz, że podczas tych wywiadów znajdzie odpowiedni moment, by porozmawiać o naszej sprawie”.

Nie wiem doprawdy, co trzeba mieć poprzestawiane w głowie, by komukolwiek z takiej kliki ufać, by czytać ich wypociny na których trzepią kasę. By przychodzić na zwoływane przez takie kreatury moralności wiece. Kupować wydawaną przez nich rąbankę „smoleńską”

Dlaczegoś biedny... boś głupi..

Ich to nie dotyczy, to trzeba uczciwie przyznać.

 

 

Minu
O mnie Minu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka