Cały czas trwa spektakl o inicjacji dzieciaków z Lubina.
Co rusz w mediach występuje jakiś święcie oburzony i wygłasza tyrady, o zagrożeniach jakie niosą tego typu zabawy.
Na szczycie zidiocenia oburzonych zameldował się flagowy cyngiel Gazety Wyborczej, Wojciech Czuchnowski, który pisze:
Okazało się, że chore zabawy z księdzem, to wieloletnia tradycja szkoły. Różnica jest taka, że po raz pierwszy ktoś je sfotografował i upublicznił. Teraz należy odpowiedzieć na pytanie co przez te wszystkie lata działo się poza obiektywem aparatów fotograficznych?
Różne kretynizmy czytałem... Ale to się po prostu w głowie nie mieści!
Czy temu „wyborczemu” bezmózgowi jak widzi pochyloną sprzątaczkę, to też się coś kojarzy?
A jak dziecko idzie i je loda, to o czym myśli Czuchnowski?
Nie chcę nawet myśleć, co myśli Czuchnowski, widząc woźnicę z batem na wrocławskim Rynku...
O ile takiego idiotę i jego pisaninę można najzwyczajniej w świecie przemilczeć, to już krzywdy jaką wyrządza to indywiduum dzieciom, zostawić bez słowa nie można!
Widziałem relację w TV, gdzie jedna z uczestniczek inicjacji mówiła o tym, co na jej temat wypisują w internecie, o tym co się o niej mówi, o tym jak jest postrzegana.
Dziewczynka była bardzo mocno zszokowana i przerażona!
To jest właśnie skutek działań, tego typu medialnych pajaców jak Czuchnowski!
Dlaczego piszę z takim oburzeniem?
Bo kiedyś dawno temu, sam byłem uczestnikiem podobnej zabawy, mało tego, byłem jej jednym z aktywnych uczestników! Byłem diabłem!
Tak, to nie żart, Neptun i Prozerpina mieli do pomocy trzech diabłów!
Neptunem i Prozerpiną byli nasi wychowawcy, ja i dwóch kolegów byliśmy zwykłymi uczestnikami obozu w wieku lat piętnastu.
Znęcaliśmy się nad naszymi kolegami i koleżankami strasznie... Był śmiech ale i pojawiały się nawet łzy, takie życie. Właśnie z jedną z naszych pięknych koleżanek, która ledwo ledwo przetrwała ten chrzest, miałem okazję paręnaście lat później porozmawiać.
Powiedziała mi, że myślała że się załamie, a dziś jest dumna z tego co przeszła i opowiada to swoim dzieciakom, z morałem iż „twardym trzeba być”.
Teraz proszę popatrzeć na relację i fotki znalezione w necie:
I co? Szukamy dalej?
Mam wrażenie, że co roku takich „pokrzywdzonych” w rozumach Czuchnowskich dzieci, są tysiące!
Mało tego!
Mam wrażenie, że jest to większość dzieciaków!
A może po prostu Czuchnowski i podobni święcie oburzeni, nie jeździli na obozy, na kolonie, na różne integracyjne spotkania?
I dlatego z tej niewiedzy wszystko im się z dupą kojarzy...
Może trzeba zasięgnąć porady Wojciechu Czuchnowski i Tobie podobni?
PS. Miałem wstawić fotki pokazujące "gaszenie rozpalonych ust na pokrytym musztardą kolanie Neptuna", ale w kraju pełnym "Czuchnowskich" tego nie zrobię.Po co następna dzieci mają Czuchnowskiemu się kojarzyć!


Komentarze
Pokaż komentarze (15)