W czasie ciszy wyborczej ukazał się 3 lipca 2010, przekaz z kraju sąsiedniego, autorstwa Konrada Schullera pod tytułem "Politik in der Gruft" - Polityka w grobowcu. Osobiście odbieram ten przekaz w Polsce jako chamski, antypolski, ale niemiecka kultura jest po prostu inna, taka jaką nasiąknął do szpiku kości pan Władysław Bartoszewski.
Autor przedstawił w skrócie jak wygląda dno polskiej polityki: Jak codziennie 15-tysięczne rzesze ludzi przychodzą do grobowca na Wawelu, w podtekście jest to taka polska metoda prowadzenia polityki Jarosława Kaczyńskiego. Dużo słów pokrętnego dziennikarza, następcy Thomasa Urbana, wszystko w ramach niemieckiej polityki wpływu na polskie wybory. Jemu, polskiemu korespondentowi wolno więcej niż polskim autorom, zakneblowanym również w Salonie 24. Jemu wolno wpływać na polska politykę w czasie ciszy wyborczej.
http://www.faz.net/s/RubDDBDABB9457A437BAA85A49C26FB23A0/Doc~E9A805E58E3644CA48CA4E517CA120319~ATpl~Ecommon~Scontent.html
Oczywiście w przypadku wygranej Komorowskiego będzie można pogratulować ich kandydata nie tylko pani Cornelii Pieper, ale również pani Merkel, panu Schröderowi i jego szefowi panu Putinowi. Ich cisza wyborcza nie obowiązywała.
Moje doniesienie o omawianym artykule FAZ z tego samego dnia zostało natomiast przez administrację Salonu24 usunięte.
Dzielni profesjonalni dziennikarze, szczegolnie ci z Salonu pana Janke nie napisali ani jedneego artykulu na temat firm podliczających wybory dla PKW, ani ich właścicieli, kto ich i ich firmy kontroluje, pomimo, że firmy te bez przetargu, z wolnej reki dostały od kogoś z PKW zlecenie na policzenie, czyli de facto ustalenie wyników wyborów.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)