"Bronisław Komorowski jako kandydat na najwyższy urząd w państwie nie poinformował wyborców o stanie swojego zdrowia. Tymczasem okazuje się, że od lat cierpi na groźną chorobę serca, która może ograniczać jego zdolność do pracy. W trakcie kampanii przeszedł poważny zabieg w Instytucie Kardiologii w Aninie."
"Choć rozumie względy bezpieczeństwa, ocenia, że wizyta ta zorganizowana była w sposób, który zdecydowanie bardziej, niż było to niezbędne, utrudnił pracę lekarzy. – Pracuję w Instytucie od wielu lat, ale nigdy nie było takiej hucpy jak podczas pobytu Komorowskiego. Leczyliśmy różnych pacjentów: zarówno ministrów, premierów, jak i ludzi z marginesu społecznego. Jak podkreślała pierwsza dyrektor Instytutu, prof. Maria Hoffmanowa, każdy pacjent powinien być traktowany tak samo, bez względu na zajmowane stanowisko czy pozycję społeczną. Tymczasem w ślad za Bronisławem Komorowskim pojawiła się jego ochrona i zamknięto część oddziału, gdzie przebywał, co znacznie zaburzyło naszą pracę – relacjonuje nasz rozmówca."
wiecej->
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/36796/articlePage/1
Pomijam fakt oszustwa wyborczego, jeżeli pan Bronisław Komorowski, prezydencki kandydat, nie podał wyborcom informacji na temat swojego stanu zdrowia. Przecież takie jak tutaj opisane zaburzenia rytmu serca powodują zaburzenia cyrkulacji mózgowej. Cóż więcej się nad tym rozwodzić.
Dla mnie jednak najbardziej bulwersującym zjawiskiem jest zamykanie części oddziału dla obsługi pana Komorowskiego, czyli nieobsługiwanie innych pacjentów. Czy tak ma wyglądać jego reforma służby zdrowia?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)