No to przyjmuję zakłady. Ta koalicja będzie trwać, czy się rozpadnie. Dziś tak naprawdę raj mają bukmacherzy. Scenariuszy przyszłych wydarzeń jest bowiem co najmniej kilka. Postawienie na ten, który faktycznie się dokona to jak wygrana w totka.
Pierwszy scenariusz zakłada trwanie koalicji PiS – LiS. Premier Kaczyński co jakiś czas będzie straszył swych koalicjantów wyborami, ci zaś będą bali się powiedzieć „sprawdzam”. I tak trwać będą we wzajemnym klinczu. Drugi scenariusz zakłada przyśpieszone wybory. LiS do tego stopnia uprzykrzy życie premierowi Kaczyńskiemu, iż ten poda rząd do dymisji. W momencie gdy Sejm nie wybierze nowego premiera a prezydent odstąpi od procedury wskazania swojego kandydata, będziemy mieć wybory. Scenariusz trzeci - opozycja w konstruktywnym wotum nieufności wyłania własny rząd. Była by to oczywiście farsa. Jednak taki scenariusz nie jest całkowicie nierealny. Zwłaszcza, że już tydzień temu o takiej możliwości wspominał lider SLD Wojciech Olejniczak, a teraz prasa donosi o tajnym spotkaniu Leppera, Giertycha i Tuska. Kolejny scenariusz to trwanie rządu mniejszościowego. Kaczyński dziękuje LiSowi za współpracę, połyka jego elektorat i rządzi samodzielnie z cichym poparciem PO. Dziś taka sytuacja wydaje się być mało prawdopodobna, ale niczego nie przesądzajmy. Jest jeszcze jeden scenariusz: Wyobraźmy sobie, że dwie skłócone partie się jednają i w końcu po dwóch latach , dla dobra Polski ( dziś to trochę groteskowo brzmi) postanawiają realizować to co obiecali przed wyborami. Tworzą wspólnie rząd fachowców, na czele którego staje autorytet nie związany bezpośrednio z żadnym ugrupowaniem np. Władysław Bartoszewski czy Bogdan Borusewicz. Trochę jest tych scenariuszy. Pewno internauci dopiszą jeszcze kilka. Heh, czekam na waszą inwencję twórczą, dopuszczam nawet to co nieprawdopodobne. Wszak przecież w naszej polityce wszystko jest możliwe


Komentarze
Pokaż komentarze