Konia z rzędem dla tego, kto przewidzi co teraz nastąpi na naszej arenie politycznej. Czy ta koalicja przetrwa, czy premier wyrzuci kłopotliwego LiSa i przez jakiś czas rządził będzie w warunkach rządu mniejszościowego, czy też będziemy mieć na jesieni przyśpieszone wybory. Do niedawna ten ostatni scenariusz wydawał mi się najbardziej prawdopodobny, sytuacja jest jednak tak dynamiczna, że dziś mam już pewne wątpliwości.
Widać, że LPR ma niezłego pietra. Dało się to odczuć na dzisiejszej konferencji prasowej wiceministra Orzechowskiego. Polityk Ligi zdawał się łagodzić nastroje, mówił, że warunki „dobrego rządzenia” jakie w liście do polityków LiS- u przesłał premier, są w zasadzie do zaakceptowania. Ba, nawet powstanie sejmowej komisji śledczej ds. działań CBA, na czym tak zależy Andrzejowi Lepperowi, nie jest już w ocenie Orzechowskiego postulatem przy którym należy kurczowo obstawać. Można zatem odnieść wrażenie, że Liga mięknie. Wie, że wybory zmiotą tą formację z powierzchni politycznej, dlatego będzie się starała nie dopuścić do ich rozpisania.
Jest jeszcze inne wytłumaczenie takiego a nie innego zachowania LPR. Otóż ta ugodowość i chęć pójścia na ustępstwa to być może tylko działania pozorowane. Być może politycy Ligi zdają sobie sprawę z nieuchronnego końca tej koalicji a winą za jej zerwanie chcą obarczyć prezesa PiS. Gdy w piątek premier oznajmi, że koalicji już nie ma i trzeba szykować się na wybory, wtedy partia Giertycha będzie mieć koronny dowód na to, że koalicja rozpadła się nie z powodu nielojalności partnerów, ale jako element gry Kaczyńskiego.
Na dzień dzisiejszy stawiam 50/50% że będą wybory. Chociaż jeszcze wczoraj byłem niemal pewny, że tylko takie rozwiązanie jest teraz możliwe. Dlatego też nie wiem co będzie jutro. Być może zarówno premier jak i koalicjanci coś jeszcze szykują. Jedno jest pewne, chociaż w pogodzie się ochłodziło, w polityce nadal jest gorąco.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)