Dziś wszyscy podniecają się i spekulują co też kryją taśmy Leppera. Były wicepremier twierdzi, że to co tam się znajduje jest porażające, lider LPR wypowiada się w podobnym tonie, sugerując, że zawartość nagrań może spowodować trzęsienie ziemi. Oto nasza polityczna rzeczywistość, kiedy to niebywałą karierę robią wszelkie nagrania, podsłuchy i przecieki.
Wielu oczywiście może mieć w tym momencie wielką satysfakcję. W końcu PiS chciało mieć państwo policyjne to go ma, chciało inwigilować obywateli, to samo padło ofiarą takich praktyk. Jest to oczywiście jakiś argument. Jednak na miejscu opozycji nie zacierałbym rąk z radości. Po pierwsze nie wiemy co tak naprawdę na tych taśmach jest. Gdyby bowiem okazało się, że są to rewelacje w stylu Klewek, wtedy kompromitacją okryli by się wszyscy, którzy kibicowali Andrzejowi Lepperowi. Po drugie, ostrze miecza dziś wycelowanego w Jarosława Kaczyńskiego kiedyś może się odwrócić i wymierzone będzie w PO, PSL, LPR, czy LiD. Ugrupowania te wtedy nie będą mogły powiedzieć – poczekajmy, wyjaśnijmy – skoro dziś, przed ujawnieniem i zweryfikowaniem biorą za dobrą monetę to co zapowiada nam Andrzej Lepper.
To co teraz obserwujemy to nie jest już tylko żenujący spektakl. To bardzo niebezpieczna gra. Jeśli bowiem Lepper jest w posiadaniu jakiś nagrań to należy się zastanowić skąd je ma. Był tak przezorny, że sam nagrywał swoich rozmówców, czy też znów maczają tu palce służby specjalne? Zastanawiające jest w tym wszystkim także milczenie premiera. W końcu pojawiają się wieloznaczne insynuacje odnośnie jego osoby. A on sobie siedzi na urlopie. Dziwne – Kaczyński potrafił przerwać swój wypoczynek by obronić się przed oskarżeniami PKW, a teraz, gdy pojawiają się dużo poważniejsze spekulacje on w najlepsze oddaje się urokom Helu. O co tu chodzi? Nie wiemy czy ta koalicja trwa czy jest już po niej. Nie wiemy kiedy mamy wybory. A premier nie raczy się do tego ustosunkować. Czyżby uciekł…


Komentarze
Pokaż komentarze (3)