Marcin Jurzysta Marcin Jurzysta
26
BLOG

Jaki jest koń? Każdy widzi!

Marcin Jurzysta Marcin Jurzysta Polityka Obserwuj notkę 0

Jeśli ktoś liczył, że tegoroczne wakacje będą w polityce sezonem ogórkowym to chyba niedoceniał naszych polityków. Stosunkowo spokojna była końcówka czerwca, by już na początku lipca zaczęło wrzeć. Najpierw taśmy Rydzyka, potem usunięcie z rządu Leppera, potem kilka tygodni wzajemnego straszenia się koalicjantów wyjściem z rządu, wreszcie rzeczywiste zerwanie koalicji. Sierpień to już jazda na maxa. Wczoraj premier odwołał szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, dziś Roman Giertych oświadczył, że czeka na otrzymanie dymisji.

Gdy w atmosferze niejasności  i niedomówień z rządu odchodził Andrzej Lepper wielu twierdziło, że się tam pokotłują, pokłócą, powyzywają, potem się przeproszą i dalej będą rządzić. Dziś widzimy, jak bardzo ci wszyscy się mylili. Sytuacja z dnia na dzień jest podkręcana, mamy już permanentny kryzys, nie tylko rządowy, ale też polityczny. Nie mówię tego na wyrost. Przecież gdy z ust byłego ministra spraw wewnętrznych pada zarzut, że minister sprawiedliwości prowadzi prywatną wojnę, a w tle mamy służby CBA, CBŚ, ABW, prowokacje, inwigilacje i przesłuchania, to trzeba przyznać, że sprawa jest poważna, bardzo poważna.

Pikanterii dodaje też zachowanie wicepremiera Giertycha. Do niedawna wydawało się przecież, że pełni on rolę wyłącznie klakiera Jarosława Kaczyńskiego. Teraz lider LPR staje w szranki z premierem, deklarując, ze chce powołania komisji śledczej  i oczekując w związku z tym swojej dymisji. Liga, która nie ma raczej szans samodzielnie wejść do parlamentu, mogła by tu cichutko przytulić się do PiS-u i nie wychylając się przeczekać cały kryzys. Tym czasem jednak partia ta sprzymierzyła się z Samoobroną  i teraz ramię w ramię z Andrzejem Lepperem walczy o byt. Może zaskakiwać i dziwić czemu Roman Giertych zdobył się na takie ryzyko. Odpowiedź jest tylko jedna. Wszyscy, także koalicjanci PiS-u, a nawet niektórzy posłowie tej partii, dostrzegli to, co widziała PO dwa lata temu, kiedy to zdecydowała się nie wchodzić do tego rządu. To mianowicie, że Kaczyński jest zaborczy politycznie, że partnerów traktuje przedmiotowo i zdeterminowany jest do zagarniania wszystkich instytucji władzy po to by samodzielnie i niepodzielnie sprawować rządy.

Mamy kryzys i nic tu nie dadzą zapewnienia Karskiego, czy Suskiego, że tak naprawdę wszystko jest w porządku, bo w porządku nie jest. I jeśli nawet, jakimś cudem (choć nie mam pojęcia jak by to się mogło stać) rząd Kaczyńskiego ocaleje, to nie będzie to już jednak ten sam rząd. W oczach Polaków będzie to grupa graczy politycznych, którym przewodzi cyniczny, wyrachowany maniak. Etos prawych i sprawiedliwych odejdzie do historii.

Komentator polityczny w serwisie e-polityka oraz pracownik naukowy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka