Dziś działacze PiS oskarżyli PO o wychwalanie faszyzmu. Biorąc jednak pod uwagę, to iż zarzut ten dotyczył stwierdzenia Julii Pitery, że Hitler prowadził dobrą politykę gospodarczą i infrastrukturalną, to wzburzenie PiS (nieautentyczne zresztą) jest dość absurdalne.
Nie sądzę aby ktokolwiek z PO chwalił szalone pomysły Hitlera, w wypowiedzi samej Pitery nie pobrzmiewała nawet nuta zachwytu nas tym zbrodniarzem. PiS jak zwykle „odkręcił kota do góry ogonem”. Posłanka krytykowała poczynania naszych władz, by zobrazować sytuację użyła porównania do Hitlera, który istotnie i niezaprzeczalnie drogi nam wybudował, a premier Kaczyński nie. I jest to oczywisty fakt.
Doprawdy nie rozumiem wzburzenia PiS –u wypowiedzią Pitery. Posłowie partii Kaczyńskiego jakoś nie przejmowali się przecież, gdy ich niedawni sojusznicy z Młodzieży Wszechpolskiej wykonywali faszystowskie gesty pochwalne zamawiając piwo, a ojciec byłego wicepremiera i (o zgrozo) ministra edukacji narodowej, nie krył się ze swym antysemityzmem. Sam premier natomiast mówi, że ojciec Rydzyk, który nieustannie podsyca u swych słuchaczy nienawiść do żydów, jest dobrodziejstwem dla polskiego kościoła. PiS cierpi chyba na typowe rozdwojenie jaźni. Jak inaczej można wytłumaczyć to że inną miarą oceniają swoich a zupełnie inne, zaostrzone standardy stosują w odniesieniu do opozycji?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)