Czy PiS będzie miało kłopot z Nelly Rokitą, która, jeszcze niedawno, jako wojująca feministka zachwalała prawo do aborcji. Dziś do ataku na partię Kaczyńskiego przystąpił Roman Giertych. Należy się spodziewać uszczypliwości również ze strony polityków PO. Jednak nie sądzę aby słynne nagranie pani Nelly w jakiś istotny sposób krzyżowało plany sztabowcom PiS. Wręcz przeciwnie, może to być świetne marketingowe zagranie.
Nelly Rokita, mimo, że często gada po prostu głupoty i nie ma zdecydowanych poglądów, to jednak jest cennym nabytkiem dla partii Kaczyńskiego. Nie chodzi już nawet o fakt sprytnego wyeliminowania z politycznej gry Jana Rokity. Nelly Rokita dostała jak się wydaje do odegrania inną rolę. Ma przyciągnąć do PiSu środowiska liberalne, co uszczuplić może konto Platformy.
Wielu dziwiło się jak w jednej partii zmieszczą się ortodoksyjna Sobecka i sfeminizowana Rokita. Jest to jednak chyba, jak się wydaje, trafne pociągnięcie. Kaczyński widać chce grać na co najmniej dwóch fortepianach. Nie rezygnując z elektoratu narodowo – katolickiego, chce otwierać się na wyborców liberalnych. I widać nie przeszkadza premierowi fakt, że te dwa nurty, kłócą się nie tylko jeśli chodzi o bieżącą politykę. Próba połączenia obydwu nurtów także w kwestii idei jest bezsensowna. Narodowi katolicy najchętniej rolę kobiety ograniczyli by do funkcji poddanej mężczyźnie żony i matki, zajmującej się domem i rodzącej dzieci. Liberałowie lasują model kobiety wyzwolonej, decydującej o swym losie i niezależnej, także finansowo od współmałżonka.
Ma tu więc rację Roman Giertych, który mówi, że PiS musi wybrać. Nie można przecież mówić jednocześnie, że jest się obrońcą wartości chrześcijańskich, a z drugiej strony, ustami Nelly głosić potrzebę aborcji „na życzenie”. Nie… przepraszam, można, w końcu nie takie manipulacje serwował nam już nieraz PiS. Ale jest to nie fair wobec wyborców.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)