Dziś o godzinie 20:00 przed telewizorami zasiądzie Naród Polski. Zarówno ci, którzy bacznie obserwują politykę, jak i ci, którzy się nią nie interesują obserwować dziś będą stracie Kaczyński - Kwaśniewski. Niewątpliwie będzie to jeden z niewielu ekscytujących wieczorów tej kampanii. Niezależnie od powódek zainteresowanych, dobrze że do tej debaty doszło. Liczę, że rozpocznie ona merytoryczną dyskusję o Polsce, bo jak na razie takiej dyskusji w tej kampanii nie ma.
Na pewno zapowiada się dzisiaj wielkie show. Ale pamiętajmy, to nie ma być program rozrywkowy, ta debata nie ma być tylko widowiskiem, ale ma też dostarczyć odpowiedzi na kilka ważnych pytań. Bez tzw. efektów specjalnych i tików prawdopodobnie się nie objedzie. Jednak bardzo źle się stanie jeśli te właśnie elementy zdecydują o zwycięstwie w tym pojedynku. Zwyciężyć przecież powinien ten, kto lepiej przekona Polaków do swojej wizji i kto okaże się bardziej wiarygodny.
Nie chciałbym też by debata przebiegała na linii polaryzacji postkomuna – postsolidarność. A podejrzewam, że właśnie na takie tory będzie chciał sprowadzić dyskusję Jarosław Kaczyński. To dlatego wygodniej mu jest spierać się z Kwaśniewskim a nie z Tuskiem. Tutaj nie trzeba się wysilać by nakreślić wyrazisty podział, tu można łatwo przedstawić przeciwnika w negatywnym świetle. Z Tuskiem pewno Kaczyńskiemu nie poszło by tak łatwo. Wszak obaj politycy przez wiele lat stali po tej samej stronie barykady, wywodzą się z tego samego pnia historycznego. W debacie Tusk – Kaczyński linię podziału nakreślił by z pewnością ten pierwszy, wskazując na wybór między modernizacją a stagnacją. Kaczyński wie dobrze, że podział na Polskę solidarną i Polskę liberalną już się przejadł i wygranie debaty toczącej się wokół tych przeciwstawności było by bardzo, ale to bardzo trudne. Tak więc Kaczyński wybrał Kwaśniewskiego licząc, że odwołując się do historycznych sentymentów i resentymentów wygra tę debatę i całe wybory. Żeby się tylko nie przeliczył. Ludzie już niejednokrotnie, nie zważając na historię wybrali Kwaśniewskiego. Jeśli po 21 października okaże się, że były prezydent jest znów czołowym polskim politykiem, wiadomo będzie, kto jest za to odpowiedzialny…


Komentarze
Pokaż komentarze