- Kampania była jałowa. Ci, którzy liczyli na merytoryczną dyskusję (zemną włącznie) bardzo się przeliczyli. Poszczególne komitety wyborcze nie przedstawiły żadnej wizji, nie pokazały żadnego planu. Liderzy partyjni licytowali się natomiast o przeszłość: wyliczali sobie ile osób wyemigrowało z Polski, punktowali kto bywa na salonach a kto nie, jedni oskarżali się o nieprzejezdność dróg spowodowaną remontami, inni zaś liczyli ofiary wypadków drogowych, sztaby wypominały sobie wykształciuchów i moherowe berety, wyborcy obserwowali jak politycy ustalali to gdzie stało ZOMO, oraz kto przemawia językiem Urbana. W kampanii dwa lata temu mieliśmy przynajmniej spór o konkrety dotyczące nas wszystkich (finanse publiczne, służba zdrowia, edukacja), teraz natomiast politycy zajmowali się samymi sobą.
- Kampania mało dynamiczna. Wszelkie media informowały, że czołowi politycy udali się w wyprawę po kraju. Ja jednak odnoszę wrażenie, że Tusk, Kaczyński, Lepper, Giertych i Olejniczak byli ciągle u swoich. Dlaczego większość z tych mówców nie zdecydowała się na przyjazd na prawybory we Wrześni? Czyżby obawiali się konfrontacji z być może nie przychylnymi im wyborcami. Udział w spotkaniu wyborczym, gdzie zgromadzony jest aktyw partyjny danej partii nie jest żadnym wyczynem. Wyczynem jest stanięcie oko w oko z osobą, która ma konkretne uwagi i żąda ustosunkowania się do nich, jak to było w przypadku premiera Kaczyńskiego, który musiał wysłuchać gorzkich słów mieszkanki Łodzi. Niestety szef rządu zareagował w typowy dla niego sposób. Incydent ten nazwał akcją polityczną, a już następnego dnia otaczał go gęstszy niż zwykle wianuszek borowców. Kandydaci więc jak się wydaje przekonują przekonanych, a nie przekonanych totalnie olewają, liczą, że oni (na ich szczęście) zostaną w domu.
- Kampania mniejszych i większych skandali. Tych, jak w każdej kampanii nie brakowało. I w sumie to one tylko urozmaicały monotonię tego okresu. Dowiedzieliśmy się o tym, że były prezydent Kwaśniewski ma problemy z alkoholem. Podczas pobytu na Ukrainie nie krył nawet, że został „świetnie ugoszczony”. Na konwencji w Szczecinie zaś tłumaczył się egotyczną chorobą przywiezioną z Filipin. Było to żałosne i przypominało chorobę goleni (chyba prawej) podczas pamiętnej wizyty w Charkowie. Okazało się też, że problem, tyle że innej natury ma również premier Kaczyński. Szef PiS oświadczył bowiem w Rzeszowie, że wedle jego oceny jeśli wybory wygra PO to po 21 października będziemy mieć powtórkę z 13 grudnia 1989. Skandal! Czym on to wytłumaczy? Że był naćpany? Bo takie androny można pleść tylko w takim stanie. Obiektywnie przyznać należy natomiast , że jeden z największych skandalistów IV RP – Roman Giertych, w tej kampanii zachowuje się stosunkowo przyzwoicie, samemu stając się obiektem nieeleganckich działań. Najpierw kandydat PO Janusz Palikot podczas debaty z liderem LPR stawia mu znicz, co u niejednego widza wzbudziło co najmniej niesmak, potem zaś szef TVP nie chciał wpuścić delegata Ligi na nagranie programu „Forum”. Kampania barwna, a jakże, szkoda tylko, że przez takie incydenty.
30
BLOG
Kampania 2007
Przed nami ostatni tydzień kampanii wyborczej. Można już zatem pokusić się o pierwsze próby jej podsumowania. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że w ciągu najbliższych dni wiele się tu może jeszcze wydarzyć, wszak przed nami jeszcze dwie istotne debaty, poza tym nie wiadomo jakie niespodzianki szykują nam jeszcze poszczególne sztaby. Ale po kilku tygodniach obserwacji tych zmagań wyborczych można wysnuć pierwsze wnioski.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)