Wszem i wobec ogłaszam, że rozpoczęło się ostatnie okrążenie w wyścigu o władzę w Polsce. Jak na razie, po piątkowej debacie na prowadzenie wysuwa się PO, zobaczymy, czy dzisiejsze starcie jej lidera z Aleksandrem Kwaśniewskim nie spowoduje utraty tej przewagi. Na dzień dzisiejszy można stwierdzić, że PO złapała wiatr w żagle i biegnie, biegnie do zwycięstwa.
Piątkowa debata Tuska i Kaczyńskiego skończyła się, może nie tyle przegraną, co kompromitacją premiera. Widać było, że szef rządu nie umie opanować emocji, nie zna konkretnych gospodarczych statystyk, a owe niedociągnięcia próbował tuszować aroganckim i protekcjonalnym traktowaniem swojego przeciwnika. Dlatego właśnie Tusk, bez wielkiego wysiłku tę debatę wygrał, co nie było wielkim zaskoczeniem, zważywszy na jego medialność i totalną „niemedialność” jego przeciwnika. Dziś przed liderem PO kolejne starcie. Czy łatwiejsze? Wątpię. Oto bowiem spotka się Tusk z politykiem, który dzięki tzw. polityce medialnej dwa razy wygrał wybory prezydenckie, tak więc czuje media lepiej nikt ktokolwiek i umie korzystać z dobrodziejstw kamery. Kwaśniewskiego nie przestraszą skandujące tłumy, ani podchwytliwe pytania rywala. Tu to właśnie były prezydent może przejąć inicjatywę, zarzucając PO bycie przypudrowanym PiS-em, chęć odwiedzin w stacji Ojca Dyrektora i zmianę poglądów w koniunkturalnych celach politycznych. Nie wiem czy Donald Tusk będzie potrafił się z tego ataku sprytnie wywinąć. Na pewno będzie próbował, ale w odróżnieniu od Kwaśniewskiego może okazać się mało wiarygodny. Jest jedna rzecz, która może pogrążyć twarz LiD-u i podważyć jego wiarygodność. To oczywiście skłonności alkoholowe byłego prezydenta, które ukrywa (co jest żenujące) pod płaszczykiem jakiejś filipińskiej choroby. Nie wiadomo tylko, czy tę broń lider PO będzie chciał użyć, wszak mówi się, że Tusk miał w przeszłości podobny problem. Gdym zatem miał obstawiać wynik dzisiejszej debaty, typowałbym remis ze wskazaniem na Kwaśniewskiego.
Jednak kampania, choć zdominowana przez ekscytujące pojedynki liderów, ma także inne komponenty. Należą do nich oczywiście procesy w trybie wyborczym. I tak Ludwik Dorn skarży LiD o to, że ów komitet rozgłasza nieprawdę na temat zniszczenia marszałkowskich mebli przez sukę Dorna. Jolanta Szczypińska ma przeprosić PO za stwierdzenie jakoby platformersi nie mieli programu wyborczego. PSL ma sprostować informację o dopłatach rolnych, których ponoć zablokowania chciał premier Kaczyński. PO natomiast nie chce by PiS puszczało kłamliwą, ich zdaniem, reklamówkę o pomysłach PO na reformę służby zdrowia.
Ostatnia faza kampanii to wielka dyskusja (za którą o zgrozo tak tęskniłem). Dyskusja ta przebiega w studiu telewizyjnym – na debatach i … na sali sądowej. Jaki będzie jej efekt? Przekonamy się już niebawem.


Komentarze
Pokaż komentarze