Doprawdy nie rozumiem dlaczego prezydent nie chce Radosława Sikorskiego na czele MSZ. Jakie ma co do niego zastrzeżenia. Mam nadzieję, że wszystko wyjaśni się już niedługo po spotkaniu Donalda Tuska w Pałacu Prezydenckim. Nie sądzę wszak by chodziło, o rzekomą współpracę Sikorskiego z wywiadem brytyjskim, przecież gdyby to było problemem, to obecny polityk PO nie został by ministrem obrony w rządzie PiS.
O co więc może chodzić? Wydaje mi się, że wiem. Prezydent Kaczyński śmiertelnie boi się Radka Sikorskiego. Chodzi tu oczywiście o wybory prezydenckie 2010. Oto bowiem Sikorski startując w nich z pozycji szefa polskiej dyplomacji, oraz mając za sobą poparcie PO i części pisowskich wyborców byłby wielkim(większym nawet niż Tusk) zagrożeniem dla obecnego prezydenta. Młody, zdolny, elokwentny , świetnie wykształcony, mający istotne kontakty za granicą (zwłaszcza w USA), posiadający tzw. charyzmę, byłby takim Kwaśniewskim prawicy (a nawet lepiej) i na pewno znacząco odróżniał by się od Lecha Kaczyńskiego.
Najwyraźniej Tusk postawił na Sikorskiego. Widać zauważył to Kaczyński, dlatego usiłuje zdezawuować w oczach opinii publicznej potencjalnego rywala. Bardzo trudno będzie więc Sikorskiemu uchylić się przed ciosami prezydenta. Przecież zgodnie z literą Konstytucji ci dwaj politycy będą musieli współpracować. Ciągłe animozje i awantury nie będą służyły prowadzeniu skutecznej polityki zagranicznej. Dlatego niewykluczone, że Sikorski, jako minister, w pewnym momencie będzie musiał ustąpić. Co nie znaczy, że nie wystartuje w wyborach prezydenckich. Nie chce się zakładać, ale coś mi mówi, że wystartuje. I prezydent Kaczyński dobrze o tym wie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)