Podczas dzisiejszego spotkania z „Klubem Ambasadorów mówiących po polsku” Prezydent Kaczyński pozwolił sobie na wcale nie małą dygresję opisującą naszą polityczną rzeczywistość. Prezydent zwrócił uwagę, że taka sytuacja, kiedy to Sejm skraca swoją kadencję zdarza się w ciągu ostatnich 18 lat już po raz trzeci. Tylko co to obchodzi ambasadorów, czemu prezydent o tym wspomniał? Być może to jest element jego terapii, on musi o tym mówić, musi odważnie stawić czoła sytuacji z którą długo nie umiał sobie poradzić.
To zrozumiałe, że prezydent nie czuje się teraz zbyt komfortowo. Oto bowiem wcześniej minister spraw zagranicznych dzwoniła do niego z każdą błahostką, a teraz Radosław Sikorski nie raczy nawet odpowiedzieć na jego wezwanie. Wcześniej uzgadniał wszystko w braterskim porozumieniu z premierem, teraz natomiast premier Tusk pokazuje mu na każdym kroku, że władza skupia się nie w dużym ale w małym pałacu. Wcześniej w rządzie byli oddani mu ludzie (Fotyga, Szczygło, Jakubiak), teraz jak sięgnąć wzrokiem to nie jego drużyna.
Prezydent jeszcze z innego powodu może odczuwać dyskomfort. Oto nie powiodła się misja jego brata. Nie mówię tu tylko o misji rządzenia. Ale o misji politycznej, bo tak przecież chcieli widzieć swą działalność bracia Kaczyńscy. Ta misja czystek, rozliczeń z przeszłością, a jednocześnie tworzenia nowego ładu wyznaniowo – socjalnego została przez wyborców odrzucona, i mam wrażenie, że prezydenta to bardzo rozczarowało. Myślał, że skoro dwa lata temu dostał mandat na prezydenturę i w głównym starciu pokonał Donalda Tuska, to teraz to samo uda się jego bratu w wyborach parlamentarnych. Przeliczyli się obaj. Z tym, że Jarosław Kaczyński, może się ukryć by tam cierpieć, lub też jako lider opozycji wyżywać się publicznie. Prezydent jest natomiast na świeczniku, reprezentuje Najjaśniejszą Rzeczypospolitą. Wymagane jest więc od niego by próbował ukryć swe emocje i zachowywał się profesjonalnie. Niestety, przychodzi mu to z dużym trudem.
Może więc rzeczywiście pozwólmy mu mówić. Niech się wygada, wypłacze, trochę ponarzeka. To czasem pomaga. Ale potem niech weźmie się w garść. Przed nim jeszcze trzy lata, musi nas w tym czasie godnie reprezentować.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)