Premier Tusk spotkał się dziś z górnikami. Spotkanie choć spokojne, przebiegało w dość ciężkiej atmosferze. Premier pojechał bowiem do jednej z grup, które wobec każdej władzy nastawione są bardzo roszczeniowo. I tu może właśnie nowy rząd napotkać pierwszą mieliznę. Jak bowiem pogodzić liberalny program z filozofią „dla każdego coś miłego”.
Premier starał się dziś łagodzić nastroje górników. Przekonywał iż wie jaką ciężką i odpowiedzialną pracę oni wykonują. Deklarował, że górnicy będą otrzymywać za nią godziwą płacę. Tyle, że na uśmiechach i pojednawczych gestach premier poprzestał. Jakby celowo pominął to co najważniejsze, a jednocześnie pewno niezbyt miłe dla górniczego ucha, a więc fakt, że polskie kopalnie są nadal nierentowne, że czeka je restrukturyzacja.
W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” Janusz Lewandowski wyraża obawy, że Donald Tusk rozbudzając w kampanii postulaty socjalne, nie będzie w stanie realizować liberalnego programu. Podzielam ten pogląd. Dzisiejsze spotkanie szefa rządu z górnikami zdaje się tę tezę potwierdzać. Tusk może stać się zakładnikiem własnych obietnic. Nie żeby były one bez pokrycia, ale do zrealizowania których trzeba porzucić liberalne hasła, jak choćby postulat prywatyzacji, czy wycofania państwa z gospodarki. Być może Tusk świetnie zdaje sobie z tego sprawę, dlatego właśnie gospodarkę powierzył etatystycznie nastawionemu PSL. W ten sposób Tusk będzie chciał wytłumaczyć liberalnemu elektoratowi dlaczego postawił na sferę socjalną. Powie wówczas – „koalicjant nie pozwolił”.
Ludzie czekają na gospodarczy cud. Ale cud ten ma być prawdziwym cudem. Ma być im lepiej, ale nie w jakiejś perspektywie, w wyniku wyrzeczeń i zaciągania pasa, ale teraz, zaraz. Ludzie oczekują wyższych zarobków przy tej samej pracy, lepszych standardów, przy nie ponoszeniu wydatków na ich podwyższenie, lepszej jakości usług przy tych samych cenach. Dlatego dziś już można powiedzieć, że cud się nie zdarzy. Nie można bowiem jednocześnie rozkręcać gospodarki i prowadzić politykę rozdawnictwa. Tu ktoś zawsze będzie poszkodowany. Obym się mylił, ale coś mi się wydaje, że Donald Tusk już nawet wie kto.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)