Bardzo szanuję i cenię minister Piterę. To bezkompromisowa i zasadnicza kobieta, niczym lwica walcząca o przejrzystość naszego życia publicznego. Jednak zupełnie nie rozumiem jej nie tyleż kontrowersyjnych, co wręcz absurdalnych planów połączenia NIK i CBA. Mam nadzieję, że ekipa rządząca w porę się ocknie i odstąpi od tych planów.
O ile można wiele zarzucić CBA, bo jak wszyscy wiemy z instytucji, która miała walczyć z korupcją, Biuro przekształciło się szybko w typową policję polityczną, służącą interesom opcji rządzącej. O tyle natomiast NIK od zawsze wykonywało dobrą, mało medialną, ale za to skuteczną robotę. Za tę pracę, za wykrywanie wielu nieprawidłowości w wielu sektorach naszego państwa Izba cieszyła się zawsze dużym zaufaniem Polaków. Dlaczego więc Julia Pitera chce dezorganizować tę instytucję, łącząc ją z CBA? Chyba wiem. Prawdopodobnie chodzi o pozbycie się Mariusza Kamińskiego. Oto bowiem, w przypadku połączenia obu podmiotów, powstanie nowa instytucja, dla której to trzeba wyłonić nowego szefa. Sprytny plan. Tyle tylko, że pozbywając się Kamińskiego, powalona na łopatki została by niesamowicie istotna i arcy fundamentalna dla funkcjonowania naszego państwa jednostka, mówię tu oczywiście o NIK.
Wierzę zatem, że zarówno minister Pitera, jak i premier przemyślą jeszcze sprawę. Chęć odwetu na zakompleksionych i strachliwych „Kaczorach” nie może przesłonić rządowi autentycznego dorobku NIK. Wiem, że Pitera jest zwolenniczką radykalnych rozwiązań i chętnie posługuje się siekierką. Lepiej jednak by premier wyrwał z jej rąk to narzędzie, może bowiem podciąć nim gałąź na której siedzi cały rząd.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)