No i wreszcie może być normalnie. Prezydent i premier w końcu się dogadują. Wiemy już kto gdzie pojedzie. Prezydent Kaczyński wraz z premierem Tuskiem będą razem w Lizbonie, natomiast do Brukseli poleci sam premier. Bardzo się cieszę, że ten gorszący spór został wreszcie zażegnany.
Któryś internauta zarzucił mi kiedyś, że nie troszczę się o majestat Rzeczypospolitej, lecz kopię prezydenta. Nie jest tak. Jako obywatel tego kraju nie chcę podważać autorytetu i roli głowy mojego państwa, nawet jeśli nie jest to prezydent z mojej bajki. I dzisiejszy dzień przyniósł dla mnie naprawdę dobrą nowinę. To, że prezydent nie jedzie do Brukseli oznacza, że powoli odzyskuje równowagę, że pogodził się już z faktem iż przez najbliższe lata będziemy mieć kohabitację. Wiem, nie jest to łatwe dla prezydenta Kaczyńskiego, ale musi się jakoś w tej sytuacji znaleźć.
Słuchając komentarzy polityków po tej słusznej decyzji prezydenta, dawało się dostrzec nutę wątpliwości, czy aby nie jest to tylko stan przejściowy i przy najbliższym ważnym wyjeździe znów nie dojdzie do sporu kompetencyjnego między prezydentem a premierem. Mam nadzieję, że Lech Kaczyński pozytywnie zaskoczy tych wątpiących, a mnie nie rozczaruje. Ufam, że stanie na wysokości zadania i swój urząd sprawował będzie godnie, nie kompromitując siebie i rodaków. Warto więc trzymać kciuki za siłę woli prezydenta Kaczyńskiego, od tego bowiem zależy prestiż i powodzenie Polski.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)