W PiS ruszyła lawina. Z partii Kaczyńskiego gremialnie odchodzą kolejni członkowie. Ktoś powie, że przesadzam. No to podliczmy: Jurek, Zawisza, Kłeczek, Marcinkiewicz, Ujazdowski, Zalewski, Krzywicki, prawdopodobnie Polaczek. W strukturach wojewódzkich i regionalnych partii też zaczyna się ruch. To zapewne jeszcze nie rozpad, ale niewątpliwie trudna sytuacja dla prezesa.
Nie jest tajemnicą, że w PiS od dłuższego czasu źle się działo. I nieprawdą jest, jak to sugerują współpracownicy Kaczyńskiego, że nastroje buntu pojawiły się dopiero po przegranych przez partię wyborach. Jurkowcy odeszli przecież już jakiś czas temu, to wtedy pojawiły się pogłoski, że wraz z nimi może odejść minister Kazimierz Ujazdowski. Zalewski również na długo przed wyborami poróżnił się z premierem Kaczyńskim i minister Fatygą. A czym innym, jak nie efektem różnicy zdań była dymisja wicepremiera Dorna? Teraz, gdy PiS jest w opozycji, oczywiście te nastroje stały się jeszcze bardziej jaskrawe. To powinno jednak dać do myślenia Jarosławowi Kaczyńskiemu. Powinien zastanowić się, czy styl przewodzenia partią rządzącą sprawdzi się w chwili gdy ugrupowanie przechodzi do opozycji. Czy szeregowi członkowie będą mieć na tyle determinacji i samozaparcia by podpisywać się pod brutalnymi wypowiedziami prezesa i by ciągle świecić oczami za jego obsesje i fobie. Moim zdaniem nie. Dlatego przewiduję kolejne spektakularne wyjścia z PiS, aż do momentu rozpadu partii.
Można oczywiście sądzić, że dezerterów do takiej decyzji pchnęła urażona duma i niespełnione ambicje. Tak zapewne sytuację tą będą tłumaczyć poplecznicy Kaczyńskiego. Chłodna analiza wskazuje jednak na coś zupełnie innego. Byli wiceprezesi mieli już dość autorytarnego sprawowania rządów w partii i chcieli wpłynąć na zmianę tej sytuacji. Nie chcieli by PiS był li tylko garścią pionków, które na swej szachownicy rozstawia Jarosław Kaczyński.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)