Powstanie kolejnej sejmowej komisji śledczej zwiastuje kolejną sejmową burzę. Oto bowiem do komisji ds. działań CBA zostali zgłoszeni m.in. Antoni Macierewicz i Jan Widacki. Dlaczego wspominam akurat o tych dwóch posłach? Albowiem ci dwaj są przedmiotem kolejnej sejmowej awantury. Kandydaturze Macierewicza sprzeciwia się PO, natomiast Widackiego nie chce w komisji PiS.
Pamiętamy dobrze przepychanki personalne jakie miały miejsce przy ustalaniu składu komisji ds. śmierci Barbary Blidy. Tam też chodziło o posłów PiS (Beatę Kempe) i LiD (Ryszarda Kalisza). Wydaje mi się, że obecny spór powinien być rozwiązany dokładnie tak samo jak i tamten, czyli strony akceptują każdego z kandydatów, lub też solidarnie ich wymieniają, co w tym przypadku będzie rozwiązaniem lepszym. Tym razem przecież zastrzeżenia wobec potencjalnych śledczych są bardziej poważne. O ile bowiem w przypadku Macierewicza zastrzeżenia są mniejsze, bo chodzi tu , nazwijmy to kolokwialnie, o „niewyparzony język” posła , gdzie zachodzi obawa, że w przypadku utajnienia jakiegoś posiedzenia, szybko media dowiedzą się o jego szczegółach. O tyle jeśli chodzi o posła Widackiego to sprawa jest dużo bardziej poważniejsza, chodzi tu o to, że wobec przyszłego śledczego sporządzony jest już akt oskarżenia. Pamiętamy przecież komisję rywinowską, i analogiczną sytuację, gdy w podobnych okolicznościach z jej składu Samoobrona musiała wycofać najpierw Andrzeja Leppera a potem Renatę Beger. Wtedy, o ile pamiętam, SLD domagał się wycofania tych posłów. Niechże teraz będą konsekwentni.
Najlepiej zatem było by gdyby ani Macierewicz ani Widacki nie zasiadali w komisji śledczej. Zyska na tym autorytet samej komisji. Chyba, że komuś zależy na kompromitacji tego ciała, czego oczywiście wykluczyć nie można. O ile bowiem w komisji ds. śmierci Blidy kompromisem i gwarantem spokoju było uczestnictwo w jej składzie kontrowersyjnych posłów, o tyle teraz, takim gwarantem będzie wycofanie zarówno Macierewicza, jak i Widackiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)