Poprzez wczorajszą emisję programu „Teraz My” TVN reaktywowała Andrzeja Leppera. Ten zapomniany już na szczęście polityk został nagle „odkurzony”. Znów może błyszczeć w mediach i przypominać obywatelom o swoim istnieniu.
Wczoraj w programie „Teraz My” wyemitowano rozmowę z więźniem, który twierdzi, że miał za namową i odpowiednim wynagrodzeniem ze strony CBA brać udział w prowokacji wymierzonej przeciwko właśnie ówczesnemu wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi. Mimo, że CBA twierdzi, że takich praktyk (płacenia komukolwiek za przekazywanie fałszywych informacji) nigdy nie stosowało, a relacja więźnia również pozostawia wiele do życzenia, to jednak teraz Lepper znów ma powody do ataku.
Aby było jasne. Nie wiem czy akcja w ministerstwie rolnictwa to była walka z korupcją, czy też prowokacja. Skłaniam się raczej ku tej drugiej wersji. Jednak czynienie z Leppera ofiary rządów Kamińskiego i Ziobry to jest już lekka przesada. Wszak wiemy doskonale kim jest Lepper i jego kompani. To pospolici przestępcy, złodzieje i kombinatorzy. Naprawdę mam niestrawność gdy widzę jakiego typu ludzi się gloryfikuje. Zapewne, gdyby okazało się, że akcja w ministerstwie rolnictwa była nadużyciem, trzeba by było z całą surowością potępić jej mocodawców. Jednak na razie nie ma na to twardych dowodów. Tak samo jak nie ma dowodów na to, że Lepper jest czysty jak łza. Nie dziwię się więc, że większość społeczeństwa, nie mając namacalnych, jednoznacznych dowodów, woli w tej sytuacji wierzyć Ziobrze aniżeli Lepperowi.
TVN powinno więc odpuścić. Sprawę bada prokurator, zajmie się nią też komisja śledcza. Medialne śledztwo i dociekania mogą sprawić, ze zbyt pochopnie uczynimy z kogoś, ofiarę poprzedniej władzy. Nie wiem czy na takie miano ta osoba zasługuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)