Do kompromisu jeden krok. Dziś prezydent i premier spotkali się w końcu by uzgodnić coś w sprawie ustawy ratyfikacyjnej. Obaj panowie rozmawiali dość długo. To może być zwiastun dobrej nowiny. Szkoda tylko, że nie ma jej już dziś.
Może Traktat Lizboński nie jest nam potrzebny jak woda rybie. Ale na pewno potrzebny jest on Unii Europejskiej. Źle, bardzo źle by się stało gdyby Polska go zablokowała, zwłaszcza, że wcześniej zgodziliśmy się na taki jego kształt.
Dziś jednak nie rozstrzygnęło się czy przyjmiemy rolę hamulcowego UE, czy też wejdziemy do grupy modernizatorów. Czy będziemy pośmiewiskiem całego świata, czy uda nam się zmazać tę plamę kompromitacji, jaką spaskudził nas ostatnio PiS. Co ciekawe, Jarosław Kaczyński chyba doskonale zdaje sobie sprawę z tego że trochę się zagalopował. I stąd to dzisiejsze spotkanie premiera z prezydentem. Teraz bowiem to brat prezesa PiS musi całą tę niefortunną sytuację odwracać.
Dobrze, że jest dobra wola. Ale kompromisu jeszcze nie ma. Więc przed nami pewnie nie jeden krok. To jednak, jak na polskie warunki całkiem niewielki dystans. Trzymajmy kciuki. Oby się udało.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)