Dziś mieliśmy kolejną odsłonę spektaklu pod tytułem „Komisja śledcza ds. okoliczności śmierci Barbary Blidy”. Obserwując to co się tam wyczynia, odnoszę smutne wrażenie, że tej komisji umyka coraz bardziej z pola widzenia dramat jaki wydarzył się rok temu w domu państwa Blidów. To, że polityków PiS sprawa ta niewiele obchodzi, czy wręcz chcieli by przesunąć ją na inne tory to było jasne, ale PO i lewica zdawały się podchodzić do niej bardzo poważnie. Teraz natomiast nawet lewicowy przewodniczący Komisji traktuje ją nader lekko.
Obraz tej Komisji po dzisiejszych jej obradach jawi mi się bardzo niekorzystnie. Oto bowiem posłowie kłócą się o pietruszkę. Czy minister sprawiedliwości będzie wezwany na oficjalne posiedzenie tego ciała, czy też zaproszony na spotkanie rozszerzonego prezydium. No bzdura totalna. Przecież minister Ćwiąkalski nie będzie tam zeznawał, a jedynie wypowie się co do tajności akt prokuratorskich. Tak więc czy to ważne w jakim trybie spotkają się z nim śledczy? Kolejna nieistotna sprawa, którą dziś zajmowali się posłowie to kolejność przesłuchania świadków. Oczywiście, może zdarzyć się tak, że w wyniku przesłuchania kolejnego świadka wystąpi potrzeba „dosłuchania” poprzedniego, ale to normalna procedura. Tak było za poprzednich komisji, tak będzie i teraz, i nic się nie dzieje.. Czemu zatem roztrząsać o kolejności świadków. Groteskowe są też wycieczki personalne członków Komisji odnośnie siebie nawzajem. Przepytywanie kto ile czasu spędził nad aktami, kto bardziej zna prawo karne czy ustawę o komisji śledczej. To przecież jakaś paranoja.
Pozostaje zatem powtórzyć za Pawłem Szaramą „weźcie się w końcu do roboty”. Tyle, że słowa te odnoszą się również właśnie do posła PiS, który swoją kłótliwością i czepialstwem co do kwestii drugorzędnych hamuje prace tej komisji. Drodzy posłowie, albo dynamicznie wyjaśniacie okoliczności śmierci Barbary Blidy, albo pora się rozwiązać. Opinia publiczna nie będzie długo ze spokojem patrzeć jak z dramatu człowieka, który w niewyjaśnionych okolicznościach targnął się na własne życie, robicie sobie wasze medialne show.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)