Obecny strajk zrzeszonych związkowców, pokazuje jak na dłoni, kto w co gra. PO wierzga nogami, tupie z Palikotem, obwieszcza, że to strajk polityczny. Czego zresztą związkowcy nie ukrywają. Chcą odwałania ministra pracy, a najlepiej obalenia całego rządu. Wszystko by się zgrało jak zwykle, ale tym razem PIS dystansuje się od związkowców. Widać Jarek boi się, że przestanie być jedyną opozycją, a wtedy głosy mogą się rozpłynąć. PIS zapewne drży, na myśl o tym, że Duda mógłby zorganizować własny komitet wyborczy. Lider solidarności zdaje się przejmować miano obrońcy ludu. SLD ostrożnie, ale się przyłącza do strajkujących. Czerwonym nie wypada, nie popierać walki klasowej. Skądinąd Miler za bardzo nie może włączyć się w bój ze związkowcami, bo „nóż widelec” koalicja straci większość, a wtedy Stary Złodziej będzie mógł nauczać pomniejszych cwaniaczków jak się zarabia na polityce. Znając przebiegłość i wyrachowanie Leszka, może stanąć na czele nowego rządu PO-SLD-PSL. Reszta sceny politycznej jak zwykle- PSL coś mamrocze, ale nie wiadomo o co chodzi. Zdają się być zdziwieni że rządzą od 6-ciu lat. Korwin wywaliłby wszystkich, począwszy od związków zawodowych. Jedyną rozsądną wypowiedzią na temat strajków usłyszałem od Przemysława Wiplera. Lider republikanów, skrytykował postulaty protestujących, podając argumenty, które wydają się sensowne, zaznaczając, iż Tusk zasługuje na krytykę, ale z innych powodów.
Zastanawiające jest to, że najmniej mówi się o najważniejszym, moim zdaniem, postulacie związkowców. Mianowicie o ustawie, która wymuszała by rozpisanie referendum przy określonej liczbie zebranych podpisów. Uderzającą była sytuacja, kiedy do parlamentu przyniesiono około 2,5 milionów podpisów o rozpisanie referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego, a sejm, ot tak, odrzucił wniosek. Obawiam się, że gdyby przyniesiono 10mln, albo 15mln podpisów, też wywalono by je do kosza. Widać mimo demokracji, obywatel nie ma wpływu na swoje sprawy. Na nic inicjatywy, zbieranie podpisów, aktywność społeczna. Mogą Cię przy wyborach oszukać, później przez 4 lata okradać, a Ty nie masz nic do powiedzenia. Tak wszyscy biadolą, szczególnie Platforma Obywatelska, że brak nam dojrzałej demokracji, społeczeństwa obywatelskiego. Jak do cholery mamy takie społeczeństwo zbudować? Przecież wszystkie podpisy wyrzucacie do kosza, a Hanna GW będzie apelowała o pozostanie w domu w czasie referendum nad jej odwołaniem. Protestującynatomiast na ostrzu noża stawiają sprawę elastycznego czasu pracy, który większości ludzi nie dotyczy. Tu dochodzimy do sedna tematu. Każdy na tym strajku chce sobie coś wyszarpnąć, ugrać. Najważniejszy zaś postulat związków zawodowych jest pomijany przez wszystkie strony. Dochodzę, zatem, do wniosku, iż nikogo nie interesują sprawy naprawdę poważne, ani ludzi pracy, ani polityków. Nawet Wiplera, który będąc wolnościowcem, w sprawie referendów się nie zająkną.
I tak mamy rozszczekane towarzystwo, pod i w sejmie oraz 60% obywateli, które nikogo nie popiera, nie chodzi na głosowania, jest przeświadczone, że nie ma na nic wpływu. Natomiast rozszczekane towarzystwo, istniejący postulat o referendach, traktują jako mało istotny. Jestem ciekawy co owe 60% ma do powiedzenia? Być może, jeżeli dać im głos, zmietli by tych wszystkich małostkowych cwaniaczków. Z tego powodu, podejrzewam, nie daje się im choćby promyka nadziei, że maja na cokolwiek wpływ.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)