W Polsce miejscem kłębiącym się od agentów z pewnością jest środowisko byłego WSI, któremu obecnie patronuje miłościwie nam panujący Bronisław Komorowski. Taką tezę można postawić bez większych dociekań. Służby wojskowe niegdyś podległe bezpośrednio pod GRU, a po 89’ bez większych przekształceń, jedynie z poprawionym makijażem, awansowały z całym "kapitałem ludzkim" do statusu wojskowego wywiadu „niezależnej” III Rzeczypospolitej. Zaś tuzy tej, można powiedzieć „organizacji przestępczej" dziś nie wychodzą z studiów telewizyjnych. Zapraszani są tam jako specjaliści, naprawdę od wszystkiego: od sprawy uriańskiej, smoleńskiej, od obronności i niepodległości państwa, od służb specjalnych i oczywiście od Rosji. Takim wszechstronnym specjalistą jest Pan Dukaczewski- stary agenciak od Kiszczaka.
Korwin w ostatnim wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Do Rzeczy”, insynuował ażeby właśnie Generał Dukaczewski zaczął rządzić jawnie, a nie pociągając za sznurki. Ciekawe spostrzeżenie, jednak nie tylko tu pojawiają się znaki zapytania jeśli chodzi o osobę Pana Prezesa JKM.
Rządzący duszami młodych ludzi JKM w ostatnim czasie, bardzo często wypowiada się pozytywnie na temat Putina. Nie chodzi w ogóle o pozytywne oceny Prezydenta Rosji, ale o częstotliwość wygłaszanych laudacji. Jak wskazuje prof. Nowak, wybitny znawca Rosji, jednym z elementów budowania obecnie imperializmu rosyjskiego jest pokazywanie Rosji jako obrończyni normalność przed zdegenerowanym i zepsutym zachodem. W tę retorykę wpisuje się również JKM. Jak donoszą wieści m.in. z Francji, Putin chętnie i hojnie wspiera radykalne ruchy prawicowe w Europie zachodniej. W Polsce zainteresowaniem Rosji w tej kwestii, potencjalnie mogą „cieszyć się” Ruch Narodowy i Nowa Prawica z Korwinem na czele. Jeśli chodzi o Polskę, nie ma żadnych przesłanek, aby jakieś środki płynęły do wyżej wymienionych organizacji, niemniej agentura z pewnością interesuje się tymi środowiskami. Był zresztą nawet przypadek próby zwerbowania tzw. narodowca do ruskiej agentury, tamten jednak sprawę zgłosił do ABW i kacapski szpicel musiał uciekać skąd przyszedł. Do myślenia daje również ostatnia wizyta Prezesa w Damaszku, gdzie zjechało się wielu prorosyjskich osobistości a samą Syrią rządzi prorosyjski dyktator Alasad, mogło to być dobre miejsce do spotkania z przełożonymi.
Wchodząc na nasze polskie podwórko, można zauważyć, że Pan Janusz jest częstym gościem Supertacji, która jak się zdaje jest mocno powiązana z Panem Urbanem, którego rodowodu nie trzeba przypominać. Dziwi też bliska znajomość z posłem Iwińskim – SLDowskim aparatczykiem. Niepokoją również zapowiedzi, rozruchów „jak na Ukrainie i w Syrii”, po ewentualnym zfałszowaniu wyborów parlamentarnych. Czyżby Pan Janusz chciał przygotować grunt, dla niezwyciężonej Armii Czerwonej? Czy Janusz Korwin-Mikke może być rosyjskim agentem wpływu? Pytanie z pewnością pozostanie bez odpowiedzi, ale przesłanki pozostaną.
Nie wątpliwie JKM broni się tym, że stanowczo sprzeciwia się gazowaniu europy przez Rosję. Prezes walczy z dyrektywą zmniejszającą emisję CO2, której wprowadzenie było wybitnie na rękę Putinowi, dzięki czemu Gazprom może wbijać w nas rury i uzależniać kolejne kraje od dostaw gazu z Rosji.
Mimo wątpliwości jednak Nowa Prawica Janusza Korwina-Mikkego pozostaje, póki co, jedyną alternatywą dla zdegenerowanej rządzonej wielorakim układami obecnej sceny politycznej. Gwarantem dbania o interesy Polski w KNP jest Przemysław Wipler. Uważam Go za rozsądnego polityka, któremu można zaufać. Jednakże bądźmy uważni, abyśmy nie dali się zwieść jakimkolwiek agentowi.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)