0 obserwujących
21 notek
15k odsłon
  152   0

"Zaradni i zdrowi młodzi rolnicy", czyli czemu Minister Puda zawczasu przymila się wsi

Wiadomości przyzwyczaiły już nas do tego, że nie zapraszają polityków PiSu, by zadać im trudne, ważne z perspektywy społeczeństwa pytania. Nie, nie to jest rolą dziennikarzy TVP. Oni są jedynie konferansjerami. Zapowiadają gości, a potem pomagają im, aby mogli płynnie prowadzić swoją narrację. Takie 10-cio minutowe przedstawienie jednego aktora. Zaproszeni często nawet nie udają, że mówią do dziennikarzy, tylko wprost zwracają się do publiczności. Dziennikarz myśli dokładnie to, co ma myśleć, a odpowiedź na pytanie go nie interesuje. Dziennikarz jest tu tylko dla zachowania pozorów, uatrakcyjnienia przemówienia do elektoratu.

Mimo to zaciekawiło mnie wystąpienia Pana Ministra Rolnictwa Grzegorza Pudy po Wiadomościach. Szczególnie fragment o potrzebie budowania świadomości o randze zawodu rolnika.

Minister postanowił rozpocząć budowanie świadomości na pogardzie do miastowych i wzbudzeniu poczucia wyższości u ludzi ze wsi. Z wypowiedzi można wywnioskować, że młodzi z miast są absurdalnie wręcz głupi, słabi, chorowici i nie poradzą sobie na rynku pracy. W odróżnieniu od młodych ze wsi. Ci są odporni na stres, zaradni – wymarzeni pracownicy. Wieś wygrywa. Niby w kontekście pandemii, ale to nieważne. Ważne, że wygrywa, jest lepsza.

Przekaz dość jasny, tylko, że elektorat wiejski już jest teoretycznie „pisowski”. Po co go tak dopieszczać? Czyżby ta miłość była zagrożona?

Obecnie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej sprawuje Portugalia, której bardzo zależy na sfinalizowaniu ratyfikacji jednej umowy – porozumienia między Unią Europejską a Mercorusem (z grupą państw z Ameryki Łacińskiej: Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem, bez Wenezueli). Porozumienie obejmuje między innymi znaczne zniesienie ceł na importowane do Unii produkty. Oznacza to oczywiście wzrost konkurencji na rynku drobiu czy wołowiny w Europie, czyli bezpośrednio zagraża biznesowi wielu polskich rolników.

Może to nie być to łatwe do wytłumaczenia i przełknięcia przez elektorat. Podczas gdy w Komisji Europejskiej za rolnictwo odpowiada Komisarz Janusz Wojciechowski, a rządzący miłują wieś, polskiemu rolnictwu rzucane są takie kłody pod nogi.

Przy okazji warto się zastanowić, czy jednym z ustępstw polskiego rządu podczas negocjacji budżetu unijnego nie była zgoda na bezproblemowe zatwierdzenie umowy przez Polskę. Większe pieniądze na politykę spójności za większą konkurencję zza oceanu. Słowa Ministra Pudy mają w takim wypadku doskonałe uzasadnienie. Wywołując spór między kolejnymi grupami społeczeństwa, ograniczy opór przed swoimi niepopularnymi działaniami. Ludzie będą zajęci sami sobą. Gdy jedni są wychwalani drudzy naturalnie czują się pominięci, czy nawet wprost poniżeni i jakoś odreagowują. Może „wieś wygrywa”, jednak w dłuższej perspektywie sami rolnicy muszą się zastanowić, czy działania rządu są dla nich opłacalne, gospodarczo i społecznie.

Gładkie słówka Ministra podbudują ducha, podgrzeją emocje i może nawet rządzący będą podtrzymywać taki antagonizm, aby ewentualnie odsunąć od siebie gniew ludzi, ale pod koniec dnia to pieniądze mają większą siłę przebicia, zwłaszcza, gdy grozi ich niedostatek.


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale