Wstęga Mobiusa
Jeśli słychać coś, to to, co jest w słuchawkach, Jeśli widać coś, to to w telewizorach.
0 obserwujących
9 notek
2960 odsłon
  253   3

Ani jednej więcej - anatomia manipulacji

Atak na polską granicę skutecznie wygasił protesty pod hasłem "Ani jednej więcej". Mechanizm manipulacji jest jednak ten sam. 


Typowy, powiatowy, zaniedbany szpital. Powiedzmy w Pszczynie. W ciągu ostatnich kilku lat wszystkie kontrole prowadzone w tym szpitalu wypadły negatywnie. Pisała o tym wielokrotnie m. in. „Gazeta wyborcza”. Jednak rządząca powiatem Platforma Obywatelska nie odwołała dyrektora placówki. Dyrektor odwdzięcza się zaangażowaniem politycznym. Jego prywatny profil na Facebooku pełen jest gwiazdek, piorunków i tęczy. Promuje też WOŚP i inne politycznie słuszne inicjatywy.

Pacjentka w trudnej ciąży, ale prowadzonej prywatnie u dyrektora szpitala. W sytuacji zagrożenia pacjentka, nazwijmy ją panią Izą, nie trafia więc do szpitala referencyjnego w Zabrzu, a do szpitala kierowanego przez lekarza prowadzącego ciążę. Niestety, lekarz prowadzący jest nieuchwytny a jego podwładni zwlekają z podjęciem decyzji na zasadzie „Pacjentka dyrektora, niech on zdecyduje”. Zaniedbanie lekarzy kończy się tragicznie. 22 września umiera pani Iza i jej dziecko.

W listopadzie opozycyjne partie polityczne i sprzyjające im media nagłaśniają sprawę śmierci pani Izy. Nakręcana jest spirala społecznej histerii. Odpowiedzialnością za tragedię próbuje się obarczyć Trybunał Konstytucyjny i wydany przez niego wyrok dotyczący aborcji eugenicznej. Zaangażowanym politycznie dziennikarzom i komentatorom nie przeszkadza fakt, że wyrok Trybunału w żaden sposób nie dotyczył sytuacji takich, jak zmarłej Izy. Wprost przeciwnie, zagrożenie życia matki jest przesłanką do zakończenia ciąży.

Co wydarzyło się w międzyczasie? Pomiędzy śmiercią Izy a protestami upłynął wszak ponad miesiąc. Jak zawsze w takich przypadkach, sprawę zaczęła badać prokuratura. Postawa bliskich zmarłej i nagłośnienie sprawy uniemożliwiło tym razem zamiecenie sprawy pod dywan. Pojawiło się realne zagrożenie, że wieloletnie zaniedbania dyrektora szpitala i popierającej go partii zostaną rozliczone. Wtedy pojawił się pomysł, by tragiczną śmierć Izy z Pszczyny wykorzystać politycznie. Opozycja traciła paliwo do walki z PiS. Powrót Tuska do krajowej polityki nie przyniósł oczekiwanego przełomu. Nie nastąpił kryzys gospodarczy a rząd radził sobie z kryzysem imigracyjnym. W tej sytuacji rzucono hasło „Ani jednej więcej”. Zaatakowano Trybunał Konstytucyjny koniecznie łączony z nazwiskiem jego przewodniczącej i rekomendującej ją partii. Na ulice wyprowadzono zmanipulowanych ludzi. TVN24 jak zawsze w takich sytuacjach skutecznie podgrzewał histeryczne emocje.

Opisałem powyżej typowy mechanizm, który w Polsce przerabialiśmy wiele razy. I Bogu dzięki, że w przypadku hybrydowego ataku Putina i jego pomagiera Łukaszenki na Polskę, mechanizm ten nie zadziałał. Ale próby trwają. Ostatnio "dziennikarze" poczuli się zaatakowanie przez Wojsko Polskie. Zaatakowani użyciem przez żołnierza słowa na "k", które na końcu ma literę "a" i nie jest to "krowa". 


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo