Trzy tygodnie temu w "publikacjach Gazety Polskiej" Dorota Kania i Maciej Marosz pytali "Ile kosztuje nas Tomasz Lis" http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/397325,ile-kosztuje-nas-tomasz-lis udowadniając, że zdecydowanie za dużo. Jako, że Salon wyznaje zmodyfikowaną zasadę Pawlaka "fakty faktami, a prawda musi być po naszej stronie", w obronie (waham się, czy użyć tego słowa) dziennikarza Platformy, (a moim zdaniem tak naprawdę WSI) stanęli najznamienitsi myśliciele i (samozwańcze lub mianowane na Czerskiej) autorytety. Sam zainteresowany zareagował w typowy dla swego środowiska sposób: wymalował paszkwila, przesyconego inwektywami i kłamliwymi niedomówieniami, nie zawierającego ani jednego słowa prawdy - jeśli ktoś nie czytał, a nie obawia się wymiotów, może się z treścią zapoznać: http://tomaszlis.natemat.pl/4267,gazeta-polska-i-klamliwa.
Dwa zdania z "lisiego rozlewania miłości" wymagają komentarza.
"Ale program ten ma i miał wielokrotnie większą publiczność niż programy prawicowych dziennikarzy, niezależnie od tego w jakich programach i w jakich godzinach były nadawane."Może ja czegoś nie pamiętam, ale nie przypominam sobie programu prawicowych dziennikarzy, nadawanym tuż po gromadzącym rekordową publiczność serialu. Swoją drogą, co oznacza pojęcie "dziennikarz prawicowy"? No i jakim dziennikarzem jest Tomasz Lis, w myśl takiej retoryki?
"Czy program jest opłacany z abonamentu? Nie, program przez cztery lata według oficjalnych danych przyniósł Telewizji Polskiej zyski rzędu kilkudziesięciu milionów złotych." Nie ma Tomcio zbyt pochlebnego zdania o możliwościach intelektualnych swoich wyznawców, oj nie ma... Wystarczy przecież IQ na poziomie przeciętnego pawiana, by wiedzieć, że to przede wszystkim "M jak miłość przyciąga reklamodawców", a nie żałosny program Lisa. I Tomuś o tym doskonale wie!!! Skoro jednak wyciąga ten argument, swoich "kibiców" traktuje jak bandę analfabetów, którzy uwierzą w każde, nawet najgłupsze kłamstwo, byle wypowiedziane ustami "autorytetu".
Oczywiście w swoim paszkwilu adresat Salonowych laurów nie raczył sie odnieść do informacji Gazety Polskiej, że TVP na promocję jego programu przeznaczyła (uwaga!) ponad 21% CAŁEGO BUDŻETU PROMOCYJNEGO, podobnie jak do faktu, że telewizja podpisała umowę z jego firmą, która w sensie prawnym jeszcze nie istniała.
Dla każdego, kto miał okazję posłuchać Lisa w TOK FM: w każdy piątek, w towarzystwie Wołka, Władyki i Żakowskiego - co za skład! , poczytać odPOlitycznione WPROST lub obejrzeć DEBATĘ z Jarosławem Kaczyńskim w programie "Tomasz Lis Na Żywo" od początku było jasne, że dziennikarze Gazety Polskiej napisali prawdę, a Lis kłamie. Dzisiaj mamy tego potwierdzenie http://teleshow.pl/kat,1024825,title,Tomasz-Lis-na-zywo-ile-naprawde-kosztuje-program-dziennikarza,wid,14369921,wiadomosc.html?ticaid=6e2d0.
Czy uważają Państwo, że laureat "fryderyków", "wiktorów", lider rankingów rzetelnego dziennikarstwa (sic!) i niekwestionowany autorytet salonowego zakłamania przeprosi dziennikarzy Gazety Polskiej? Ja obstawiam wersję, że pójdzie w zaparte. Ten typ tak ma...



Komentarze
Pokaż komentarze