http://www.fakt.pl/Nawet-Rosjanie-nie-wierza-w-brzoze-,artykuly,153837,1.html
A kto wierzy? Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Tomasz Lis, Monika Olejnik, Adam Michnik, Jerzy Urban, Wojciech Jaruzelski, ktoś jeszcze? Tzn., większość z nich WIE, że 100-tonowy samolot nie roztrzaskał się w pył o niewielkich rozmiarów drzewko, ale dla "wyższych celów" gotowi są uczestniczyć w dorzynaniu każdej watahy, godzącej w interesy tzw. establihmentu tego chorego Państwa. Swoją drogą, dysponuje ktoś źródłem podającym jaką dokładnie średnicę miała owa pancerna brzoza, bo określenie ok. 40 cm, albo 30-40 cm stanowi DOWÓD, że nikt nie badał tego kluczowego dowodu w katastrofie. Jest to oczywiście zrozumiałe, jeśli założymy, że "śledczy" mają wiedzę, że to żaden dowód a równie wiele informacji na temat katastrofy dostarczyłoby badanie sosny nad jeziorem Śniardwy.
Nie będę przytaczał ustaleń prof Biniendy, dr Kowalczyka, dr Szuladzińskiego, czy wywiadu z prof Badenem bo jest to powszechnie dostępna i znana szerokiej opinii publicznej wiedza. Interesującym wydaje mi się reakcja, a właściwie jej brak - polskich ekspertów (a może raczej "ekspertów") na doniesienia naukowców, których dorobek naukowy jest większy, niż komisji Millera, MAK-u i rządu Tuska razem wziętych. Oto bowiem polskie elity zdobyły się jedynie na głupkowate spostrzeżenia, że wymienieni naukowcy nie byli w Smoleńsku, nie badali dowodów, etc. Ewa Kopacz była i co z tego? Nie znam się na procedurach sądowych, ale logicznym wydaje mi się, że jeśli w śledztwie ktokolwiek publicznie podważa ustalenia instytucji państwowych, prosi się go o zaprezentowanie własnych ustaleń, a jeśli one są sprzeczne z ustaleniami ekspertów, doprowadza się do konfrontacji! Zresztą sam prof Binienda zapraszał ekspertów Millera do zaprezentowania własnych ustaleń na międzynarodowej konferencji, w której brali udział światowej sławy naukowcy. Dlaczego komisja Millera nie skorzystała z zaproszenia, by na oczach całego świata - bo nie mam wątpliwości, że taka konfrontacja wzbudzialby zainteresowanie mediów na całym świecie - ośmieszyć ustalenia ekspertów zespołu parlamentarnego, zamykając tym samym gęby głosicielom zamachów, wybuchów i udziału osób trzecich? Najprostsza i najbardziej logiczna odpowiedź nasuwa się sama, ale może lemingi mają mądrzejsze wytłumaczenia? A już absolutnym skandalem jest odmowa prof Badenowi możliwości nie tylko przeprowadzenia sekcji, ale nawet udziału w niej w roli obserwatora - jako osoby, do której zaufanie deklaruje rodzina! Czy w tej sytuacji istnieje jakakolwiek inna odpowiedź na pytanie DLACZEGO, poza jedyną logiczną?
Cóż to jest prawda - zapytał Piłat. Interpretując dość swobodnie słowa premiara Tuska, można by powiedzieć "lepiej prawdę zamieść pod dywan i mieć pokój, niż poznać prawdę, która oznacza wojnę." Czy w imię pokoju premier Tusk gotów podłożyć własną głowę pod topór albo głowy swoich dzieci? Może więc od razu przekształćmy nasz kraj w Polską (Scjalistyczną?) Republikę Rosyjską, albo ogłośmy Władimira Władimirowicza Królem Polski, by w przyszłości nie narazić się na decyzje, które mogą nie spodobać się włodarzom Kremla. Faktem jest, że jeśli cokolwiek (na dzień dzisiejszy) zagraża pokojowi w Europie Środkowo - Wschodniej, to jest to sowiecki (neo)imperializm, ale trudno o większą głupotę i błazenadę, niż powielanie "przywiozłem wam pokój" Neville'a Chamberlain'a po haniebnym układzie monachijskim. Przemawiający w Izbie Gmin późniejszy premier W. Churchill skomentował to proroczo: "Mieliście do wyboru - hańbę lub wojnę. Wybraliście hańbę, a wojnę i tak mieć będziecie". Powinienem na tym zakończyć, ale znając intelektualne ograniczenia lemingów, gotowych mnie posądzać o nawoływanie do wyprawy na Moskwę, wyjaśniam, że nie to chcę powiedzieć. Chodzi mi o to, że polityka rezygnacji z własnej podmiotowości NIGDY, absolutnie NIGDY, nie prowadzi do pokoju i rozwoju.
Pomyślałem kiedyś, że to być może nie zła wola rządu Tuska ale skrajna niekompetencja i strach przed Rosją tak bardzo paraliżują działania tej ekipy. W końcu ekipę Tuska przerosło nawet ułożenie rozkładu jazdy pociągów - z czym nawet w republikach bananowych nie mają problemów. Dlaczego wobec tego nie poproszono NATO o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy? Mało tego, UE deklarowała chęć pomocy, czemu polski rząd ofertę odrzucił? Z góry wiedział, że strona rosyjska się nie zgodzi? Być może, ale to chyba nie jej interesy ma reprezentować premier polskiego rządu? Skoro Tusk osobiście i ustami swoich przedstawicieli setki razy zapewniał, że w kwestii wyjaśniania katastrofy smoleńskiej jego rząd nie ma sobie nic do zarzucenia, niech po dwóch latach powie co było jej przyczyną! NIE WIEM(y) jest i tak bardziej wiarygodną odpowiedzią, niż bajki o pancernej brzozie, w którą nawet rosyjska prokuratura nie wierzy, bo w samozachowawczym instynkcie ma świadomość, że to właśnie najbardziej spiskowa teoria...
Ciekaw jestem jak zachowają się "autorytety", samozwańczy eksperci (również z Salonu24), Tusk i jego pachołki oraz nadredakcja na Czerskiej, kiedy okaże się, że PRAWDA wygląda zupełnie inaczej, niż oni przez lata dowodzili? Czy choć jednej kanalii wystarczy cywilnej odwagi i publicznie powie: ŁGAŁEM!?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)