moher.do.bulu moher.do.bulu
1930
BLOG

Dlaczego Tuskowi się nie udało: rzecz o starszym wajchowym

moher.do.bulu moher.do.bulu Polityka Obserwuj notkę 18

Na początek trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie: informacje dotyczące Edgara Hoovera bazują na felietonie Waldemara Łysiaka "Król Cyklistów", zamieszczonym w Uważam Rze nr 6(53)/2012. Najprościej byłoby go zacytować w całości, ale jest trochę za długi jak na potrzeby tego wątku.

Jak to się nie udało!? Przecież popalający trawkę malarz kominów, marny historyk, marzący o "zmywaku" na zachodzie zostaje premierem 40 - milionowego kraju, na dodatek jako pierwszy w historii III RP wygrywa kolejne wybory po czterech latach "rządzenia", a jakiś moher śmie twierdzić, że mu się nie udało!? Przecież to brzmi jak bajka o Kopciuszku lub American Dream, a nie historia o narodowych klęskach. Pełna zgoda! "Prywatnie" Donald Tusk niewątpliwie jest człowiekiem sukcesu.

"Był największą kanalią na rządowym stanowisku w całej naszej historii" miał o Edgarze Hooverze powiedzieć Laurence Silberman, z-ca prokuratora generalnego USA, dodając w tej samej wypowiedzi: "był jak ściek pełen najgorszych brudów".                                                                                                                                                                      J.E. Hoover (1895-1972)  twórca i przez prawie pół wieku szef FBI (od 1942 do śmierci) przez całe swoje plugawe życie deklarował, że jest skrajnym prawicowcem, a wszelkiej maści lewactwo tępił z całą bezwzględnością, przy pomocy wszelkich, nawet najbardziej kontrowersyjnych metod. Dość powiedzieć, że wywalał z pracy każdego agenta, który zdradził żonę lub pił alkohol. Najbardziej zaciekle walczył jednak z "wynaturzeniami parszywych zboczeńców" jak określał homoseksualistów.                  O jego wyuzdaniu, homoseksualiźmie, przejawach zachowań transwestycznych i udziale w zbiorowych, pedalskich orgiach, często "okraszonych" profanowaniem Pisma Świętego, światowa opinia publiczna dowiedziała sie wiele lat po jego śmierci, bo sam zainteresowany umiejętnie dbał, by pojawiające się pogłoski o jego morale, traktowano jako fantazje jego przeciwników. Niemal wszyscy nowo wybierani prezydenci USA zamierzali rozprawić się z Hooverem, ale wystarczyła jedna wizyta "szefa" w Białym Domu, by pokornieli i nigdy więcej do tematu nie wracali. Hoover sam zresztą powiedział: "trzymam za mordę każdego polityka w Stanach Zjednoczonych".


1. Kto trzyma Tuska "za mordę"?

Aby jakaś teoria mogła zostać uznana za sensowną, musi tłumaczyć WSZYSTKIE znane fakty i obserwacje, nie może pozostawać w sprzeczności z logiką, ani "sensem fizycznym" opisywanych zjawisk. Czy tak różne sprawy jak rezygnacja z reform, przemysł pogardy, (nie) wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej i zupełnie niespodziewana rezygnacja z wymarzonej prezydentury, która jak nigdy wcześniej, wydawała się być w zasięgu ręki Tuska, w ogóle dają się wrzucić do jednego worka? Moim zdaniem nie tylko się dają wrzucić, ale rozpatrywanie ich osobno, nigdy nie doprowadzi do nakreślenia obrazu bliskiego rzeczywistości. 

Uczciwie trzeba przyznać, że w 2007 roku Tuskowi nie brakowało, ani reformatorskiego zapału, ani wiary we własne siły. Być może nie do końca wiedział "co" i nie miał pojęcia "jak" - może o tym świadczyć sugestia, że w naszym kraju szybko można zaprowadzić irlandzkie rozwiązania, zupełnie pomijając, że Irlandia nie miała ani Jaruzelskiego, ani Michnika, ani WSI - ale wydaje mi się, że wiedział, że należy "coś" zrobić i przede wszystkim chciał! Czemu tak szybko zrezygnował z deklarowanych zmian, przyznajmy, często słusznych? A czemu zrezygnował z prezydentury? A czemu nie może się pozbyć skompromitowanego Grasia? 

2. Grupa (rzeczywiście) Trzymająca Władzę (GrTW); 

Jakiś czas temu w mediach pojawiły się głosy o przełożeniu wajchy. Skoro jest wajcha, musi istnieć "wajchowy"! "Dziwnym" trafem owo przełożenie wajchy zbiegło się z problemami generała Gromosława Czempińskiego...  Jeśli GrTW zdefiniujemy jako REALNĄ WŁADZĘ, choć istniejącą poza strukturami Państwa, Pan generał będzie w takiej strukturze 'rzeczywistym' generałem, nad którym są tylko wajchowi! Nadredaktor Adam będzie w randze pułkownika, a zawsze wierni: Żakowski, Paradowska i im podobni zajmą stołki oficerów niższego szczebla. Tu mała "wstawka": na prośbę Adama Michnika, redaktor Paradowska zmieniła swego czasu AUTORYZOWANY wywiad z Leszkiem Millerem (wówczas premierem), wykreślając z niego wątki dotyczące afery Rywina! "Nawróceni" pokroju Lisa, którym nigdy nie zapomniano flirtu z niezależnością, mogą zostać jedynie podoficerami, a na dodatek na każdym kroku muszą udowadniać, że ich przemiana jest rzeczywista, a nie pozorna, a "nawrócenie" pełne i głębokie. To tłumaczy zwierzęce wręcz ataki takich "dziennikarzy" jak Lis i Wołek na wszystkich, którzy nie chcą oddać pokłonu ich panom. Tusk w takiej hierarchi jest jedynie kapralem, na dodatek niespecjalnie lubianym - "starszyzna" pamięta, że przyczynił się do rozbicia Unii Wolnosci i rzucił rękawicę ś.p. Geremkowi, przez co po kilka razy dziennie musi biegać po piwo dla "starszyzny" i bez słowa znosić różne upokorzenia. Ale jako (starszy?) kapral ma do dyspozycji całe rzesze szeregowców: starszych i młodszych, którymi może posługiwać sie jak tylko mu się podoba, z zachowaniem "przykazań" starszyzny. GrTW jak każda władza potrzebuje autorytetów, policjantów, prokuratorów i sędziów. Dlatego nie przeprowadzono lustracji, a wymiar sprawiedliwości i środowiska dziennikarskie, "twórcze", i naukowe wciąż są opanowane przez (obecnie już) staruszków wysługujących się komunistycznej dyktaturze w każdej, nawet najbardziej obrzydliwej formie !  Z racji, że GrTW nie posiada demokratycznego mandatu, jej bytu i interesów strzegą oddziały specjalne, czyli nieznani sprawcy, których używa się w ostateczności, kiedy interesów grupy nie da się bronić metodami obowiązującymi w demokratycznym Państwie.

3. Dlaczego Tusk miałby być posłuszny GrTW?

Mający solidarnościowy rodowód Tusk nie jest przecież zakładnikiem Salonu! Czy aby na pewno? Po pierwsze, kto w Solidarności grał pierwsze skrzypce? Czy Michnik, Mazowiecki, Frasyniuk, Lityński oraz ś.p. Kuroń i Geremek nie mają solidarnościowych rodowodów? Po drugie, kto wyłożył pieniądze na założenie Platformy Obywatelskiej i sfinansował jej kampanię w czasie, kiedy nie przysługiwała jej budżetowa subwencja? I czy nie istnieje obawa, że w każdej chwili może to sobie przypomnieć!  Przecież Tusk sam wyznał: "Główną motywacją mojej aktywności publicznej była potrzeba władzy i żądza popularności."  Dostał więc to, o czym marzył, ale przecież nie dostał bezinteresownie. Gdzież "oni" znaleźliby taki obiekt, który jasno deklaruje: dla sławy i władzy zrobię wszystko? Proszę zauważyć, że przyjęcie założenia, iż istnieją powody, dla których Tusk musi wykonywać rozkazy GrTW, pozwala na proste i logiczne wytłumaczenie wszystkich jego zachowań; ba - przyjęcie takiego rozumowania tłumaczy prostytucję całego Salonu! O żadnych reformach mowy być nie może, bo "wielkie pieniądze lubią ciszę"(Jan Kulczyk), a sprawnie działające Państwo lubi maksimum jawności! A wielkie wpływy ciszę wręcz uwielbiają, szczególnie wpływy nieformalne! Związany z WSI Komorowski o wiele bardziej zasłużył na prezydenturę, więc Tuska zmuszono do rezygnacji. A jedyne, czego Salon żałuje w katastrofie smoleńskiej - niezależnie od tego, czy był to "zwykły" wypadek, czy zamach - to fakt, że Jarosław Kaczyński został z chorą matką! Po co więc tutaj cokolwiek wyjaśniać? Tym bardziej, że wajchowi również mają swoich szefów, którym (szczególnie w sytuacji, gdyby mieli coś do ukrycia) drążenie sprawy może się nie podobać.

4. Putinokracja

Napisałem, że o dewiacjach Hoovera nikt głośno nie mówił, ba - nikt nie wiedział... To nie do końca prawda: byli tacy, którzy wiedzieli i potrafili z owej wiedzy zrobić niesamowity użytek! Cosa Nostra "namierzyła" go już w 1936 roku!!! Mafia miała haki na szefa jednej z najpotężniejszych organizacji świata przez 36 lat!!! I z wiedzy tej inteligentnie korzystała. W latach 50' FBI upierała sie, że nie ma żadnej zorganizowanej przestępczości, a główna tubą negującą istnienie mafi był Hoover. Czy w Polsce nie było podobnie? Czy GW i politycy SLD nie zaprzeczali istnieniu mafi, zdefiniowanej jako przestępczość zorganizowana, powiązana z politykami? Kilka osób, które całkowicie przypadkowo weszły w posiadanie tajemnej wiedzy, odwołano do wieczności. Zbędnym wydaje się przekonywanie jak cenny dla mafi był John Edgar - nic więc dziwnego, że dbała, by społeczeństwo uważało go za skrajnego konserwatystę!

Oczywiście nie mam zielonego pojęcia co na temat polskich wajchowych, generałów i pułkowników zawierają archiwa KGB na Łubiance. Ale nie mam również wątpliwości, że jest to wiedza, która w jednej chwili może wywrócić do góry nogami całą scenę polityczną (a może i znaczną część biznesowej?!) w naszym kraju, demaskując straszliwie całe rzesze "patriotów" zatroskanych o dobro ojczyzny, czym wycierają sobie parszywe gęby niemal w każdej wypowiedzi. W Polsce wiedzę o istnieniu (sic!) i zawartości teczek "największych opozycjonistów" posiadają zapewne jedynie wajchowi i być może niektórzy generałowie. Wiedzą to również na Łubiance. I naiwnością, o ile nie głupotą, jest założenie, że nie chcą albo nie potrafią tej wiedzy wykorzystać.

Jeden Rosjanin powiedzial mi kilka lat temu: "u nas wielu kładło się spać jako gołodupcy, a budziło się milionerami". A "u nas" nie...?!  Dlatego Tuskolandia (niestety) zmierza w kierunku modelu demokracji wypracowanego na Kremlu. Czym różni się demokracja rosyjska od amerykańskiej, niemieckiej, francuskiej, czy duńskiej? W Rosji sa przeciez wybory, spełniające podstawowe wymogi demokratyczne. A czego brakuje Rosji, co jest typowe dla demokracji na wzór zachodni? Pewnie wiele rzeczy można wymieniać, ja się ograniczę do dwóch: nawet lewactwo w Brukseli wyraziło zaniepokojenie ilością podsłuchów na zielonej wyspie powszechnej szczęśliwości (i "o dziwo' media nie biją na alarm i nie szczekają o zagrożonej demokracji). Po drugie, proszę mi wskazać jeden normalny kraj, w którym w administracji zarabia się więcej, niż w gospodarce. Taka sytuacja ma miejsce tylko w republikach bananowych i krwawych reżimach, w których umiłowani przywódcy rozdają synekury światłej części społeczeństwa...

5. Na zakończenie

Zakończę cytatem z (+) E. Gierka (Przerwana dekada, 1990): "Jakimś dziwnym trafem telefon (+) Kuronia działał bez usterek". Opis umiejscowiony jest w okresie przygotowywania strajków 1980. Proszę zauważyć, że "argumenty" o faszystach, oszołomach, zemście, zagrożeniu demokracji itp. padały z "pewnych środowisk" ZAWSZE i wobec wszystkich osób, które deklarowały (czasem, jak na przykład w przypadku Lecha Wałęsy było to jedynie aktorstwo) krucjatę przeciw Salonowym prostytutkom. O wspomnianym Wałęsie, ale także np. Jerzym Buzku intelektualne zaplecze Salonu formułowało opinie, które gdyby przytoczyć dzisiaj, zdecydowana wiekszość społeczeństwa jako ich autorów wskazałaby PiSowskich faszystów i oszołomów... W 1992 Tadeusz Drozda zakończył swój skecz słowami (cytuję z pamięci): "I jak się tak przyjrzymy krajom demokracji ludowej, okazuje się, że wszędzie rządzili mordcercy, rabusie, zboczeńcy i dyktatorzy, a tylko w naszym kraju same porządne chłopaki. Nikt nie siedzi... Nikt!!! (publiczność zaczęła bić wielkie brawa)... Emerytury fajne mają! Brawo, brawo!"

W Polsce są tylko dwie partie polityczne: Salon i Antysalon, choć zmieniają się twarze przy korycie.Te wszystkie "dziwne trafy" stają się zrozumiałe, a przynajmniej mniej dziwne, jeżeli założymy istnienie GrTW. Wymieńcie mi nazwisko premiera, prezydenta, etc. w 2020 roku, a ja Wam powiem, co będzie o nim pisała Gazeta Wyborcza i jak go będzie przedstawiał TVN!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka