Na świat przyszedł 8 lutego 1922 r. w Warszawie na ulicy Dzikiej
w kamienicy pod numerem 43/45.Pochodził z ubogiej rodziny robotniczej.
Ojciec jego pracował jako ślusarz na kolei, a matka była położną.
Tadeusz Gajcy wraz z rodziną po jakimś czasie z ulicy Dzikiej na Powązkach przenosi się na Marymont.
Niebawem zaczął uczęszczać do gimnazjum oo. Marianów na Bielanach.
Na uwagę zasługuje fakt, że jak podają niektóre źróda w tymże gimnazjum, Gajcy uczęszczał do jednej klasy z późniejszym bandziorem i katem Polaków, genetycznym bolszewikiem - twórcą stanu wojennego w Polsce..
Jakże różne są charakterystyki tych dwóch postaci.
Młody Tadek pobierał nauki gry na mandolinie.
Był on także ministrantem i posługiwał do mszy w kościele pod wezwaniem Jana Bożego
przy ulicy Bonifraterskiej.
W 1941 Tadeusz zdaje maturę na tajnych kompletach i rozpoczyna studia na UW na tajnej polonistyce, z których to studiów rezygnuje już w roku następnym po to, ażeby oddać się poezji i walce konspiracyjnej z okupantem.
Tadeusz Gajcy zginął w Powstaniu Warszawskim 16 sierpnia 1944r. mając zaledwie 22 lata.
Do śmierci doszło podczas wysadzenia przez Niemieckich bandytów kamienicy przy ulicy Przejazd (dzisiejsza Gen.Andersa), gdzie przywalony gruzem młody Gajcy najprawdopodobniej się udusił.
Ciało tego wspaniałego poety spoczywa w kwaterze powstańczej na Powązkach.
Jako, że dzisiaj obchodzimy kolejną rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, poniżej przytoczę jeden ze wspaniałych wierszy tego bohatera pokolenia Kolumbów.
EPITAFIUM
Przechodniu, powiedz imię,
a poznamy miejsce
marzenia, które niesie
bezpiecznie i lekko.
Nad nami niebo rośnie
i wspina się w dymie
pozostawiona dalekość.
Były lata nad nami i są.
Ty zabierzesz nieświadomą stopą
pręcik ziemi otulony mgłą,
co nazywa się dla ust tak prosto,
a jest głosem, co zaciska krtań
i wołaniem z samotnego dna.
Nie zapomnisz, bo woda oparzy
wargi pyszne i zadusi kłos.
Kraj ten mamy w oczach jak ołtarzyk
z gajem dymów świecących jak kość.
Twarz ukryjesz. Biodra matki suche
nie wydadzą ziarna, gdyby po nas
wawrzyn zostać miał mały jak uśmiech
i jak dłoń albo serce - historia.
Taka miłość. Jak kamień przygniata
ręce nasze przebite na przestrzał
ułożone miłośnie na kwiatach
i żelazie bogatym jak wieńcach.
Nie zapomnisz, bo miłość ta
da ci oczy niezwykłe i zmarszczkę
i zobaczysz się, wolny, pod kaskiem
z bronią naszą w twych spokojnych snach.
Tadeusz Gajcy
Grafika pochodzi STĄD




Komentarze
Pokaż komentarze (4)