"Ewa Kopacz wydała taki zakaz.'
Półroczny zakaz wstępu na teren Sejmu.
Za co?
"Uznaliśmy, że p. Arabski powinien pozostać do dyspozycji w Polsce, żeby odpowiedzieć na wszystkie pytania i wątpliwości rodzin smoleńskich. Opinia publiczna poczytywała jego nominację jako ucieczkę przed odpowiedzialnością. Stawiliśmy się grupą w Sejmie nie po to, żeby go okupować, tylko przypomnieć, że najpierw trzeba załatwić sprawy na miejscu i stanąć w prawdzie, a ewentualnie później myśleć o byciu honorowanym placówką dyplomatyczną. Reakcja Straży Marszałkowskiej na naszą inicjatywę była natychmiastowa i bardzo agresywna. Nikt się z nami nie patyczkował, zastosowano wobec nas interwencję fizyczną. Jedna z osób miała nawet podarte ubrania. Oczywiście wyprowadzono nas z Sejmu, a zanim to nastąpiło zostałam przytwierdzona do ściany przez dziennikarzy, którzy zaczęli zadawać mi pytania, kim jestem, kto za mną stoi, dlaczego tu przyszłam. Ograniczono moją wolność osobistą – po prostu przyszpilono mnie do ściany. Czułam się jak na przesłuchaniu prokuratorskim. Pytania w imieniu całej grupy dziennikarzy zadawał głównie Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”, a wspierał go usilnie Jacek Czarnecki z Radia Zet. Cała sytuacja była dla mnie bardzo nieprzyjemna, a cel otoczenia był tylko jeden – upokorzenie mnie.'
Ze wspomnień
Anity Czerwińskiej (PiS)
Fratria wPolityce.pl autor: Fratria
Czy to nie piękna diagnoza Kopacz na demokrację i wolność słowa o konstytucji nie wspomnę.


Komentarze
Pokaż komentarze