Anna Komorowska, żona żyrandola, jak nazwał jej partnera / pisze nowocześnie/ nieodżałowany Tusk- widać dlatego pewnie, że każdy swój ruch, Bronek uzgadniał z Tuskiem, a może mieli inne związki? W każdym razie, ta żyrandolowa babcia, która przez cały okres trwania protestu opiekunek niepełnosprawnych nie zaniosła im nawet dobrego słowa, już nie mówię o jakimś datku, np kilka złotych na pampersy, nagle przybyła witać wychodzące z Sejmu matki niepełnosprawnych, oczywiście nie myślę o Wielgus, no bo to nie matka niepełnosprawnego dziecka. Komorowska przybyła na Pl Zamkowy i co:
i miała widzenie, a wiecie jakie?
zobaczyła Kuchcińskiego, arcyspokojnego m/ dziwne/ Marszałka Sejmu w postaci " damskiego boksera"
Damski bokser przytoczę dla nieświadomych, to taki co bije kobiety. Nijak nie mogę pojąć kiedy Kuchciński bił i którą matkę. Nie podawano aby pobił Hartwich, ani żadną inną matkę. Stąd wnoszę, że Anna Komorowska miała widzenie. Może to dzięki obecności obok księdza/?/ Lemańskiego, który roztoczył swoją aurę nawiedzonego krytyka Kościoła. A widzenie to taka religijna - no bo nienawiść do pisowców to już moim zdaniem religia, wizja tego co się chce widzieć.
No i Komorowska widziała.
Myślę że Marszałek Kuchciński chociaż wypowie się na ten temat bicia przez siebie matek i podziękuje uroczej Annie Komorowskiej. Stosownie podziękuje. Tak postąpiłby każdy dżentelmen.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)