Jan Leśny Jan Leśny
32
BLOG

Na Rosję nie ma mocnych ?

Jan Leśny Jan Leśny Polityka Obserwuj notkę 1

Obecna władza Rosji uznała, że  prawda, która, według Kremla, szkodzi państwu rosyjskiemu - jest fałszem. Duma ma zatwierdzić ustawę, która pozwoli karać sądownie „fałszerzy historii”. Stwierdzenie, że ZSRR w czasie II wojny dopuścił się zbrodni, może być zagrożone karą kilkuletniego więzienia. Choć w świetle reguł demokracji posunięcie wydaje się absurdalne, nie powinno nikogo napawać zdziwieniem.

ZSRR był dla wielu Rosjan przekleństwem, ale to wcale nie przeszkadza, by przez jeszcze większą ilość obywateli Rosji, traktowany był jak świętość.
Dostarczał wszak powodów do mocarstwowej dumy, był przykładem zwycięstwa idei nad kultem złotego cielca. Tam naprawę wielu pogardzało amerykańskim kultem pieniądza, przy jednoczesnym rzucaniu się z dziką rozkoszą na zachodnie przedmioty. Wielu Rosjan wierzyło w swą ideologiczną wyższość, siłę swego oręża, rozpierała ich duma z niezwyciężonej Czerwonej Armii. Byli biedni, ale trzęśli połową świata.
Choć z powodu komunizmu straciło tam życie więcej Rosjan, niż z powodu hitleryzmu, ofiar komunizmu opłakiwać w Rosji nie wypada. Stowarzyszenie Memoriał ledwie wegetuje. Do dziś cudzoziemiec z Zachodu, wypytujący o łagry, potrafi niejednego Rosjanina wprawić w irytację. Zbrodnie komunistyczne traktowane są tam jak zbrodnie w rodzinie. To przecież nie najeźdźca mordował najlepszych ludzi w Rosji, zrobiono to przecież przy walnym współudziale samych Rosjan. Dlatego każda forma uczczenia ofiar komunizmu jest przez niektórych interpretowana, jako kalanie własnego gniazda..
Musi to być straszną traumą dla tego narodu. My możemy domagać się choćby symbolicznej sprawiedliwości, możemy wreszcie opowiadać światu, co spotkało nas z rąk Sowietów, możemy czcić pamięć pomordowanych w Katyniu, zagłodzonych na śmieć, przetrzymywanych w łagrach… możemy leczyć swe rany, oni choć stracili bliskich i przeżyli dziesiątki koszmarnych lat, nie mogą przeciąć wrzodu o nazwie zbrodnie systemu. Zrehabilitowane ofiary nie doczekały się pomników, nie weszły do panteonu narodowych bohaterów, nie urządza się ku ich czci oficjalnych akademii. Zalano je betonem oficjalnej niepamięci, a ci, którzy zajmują dokumentowaniem ich tragedii, traktowani są jak zło konieczne.
Skoro nie można czcić swoich, to tym trudniej współczuć obcym – Polakom, Ukraińcom, Bałtom… Uznanie zbrodni na obcych za zbrodnie przeciwko ludzkości mogłoby rodzić potrzebę wskazania winnych i wypłaty rodzinom choćby symbolicznych odszkodowań. Gdyby wyłączono z nich własnych ludzi dopuszczono by się krzyczącej niesprawiedliwości, gdyby próbowano dać symboliczne zadośćuczynienie wszystkim, to musiano by wreszcie dokładnie policzyć ofiary. Okazałoby się wówczas, że państwo Lenina i Stalina nie tylko pokonało hitleryzm na polach bitew, ale wygrało z nim również rywalizację na ilość zgładzonych ludzi.
Choć nieoficjalnie wszystkim o tym wiadomo, przyznanie się do tego wszem i wobec, byłoby przekreśleniem wszystkiego z czego dotąd Rosjanie byli dumni. Chwała pogromców faszyzmu byłaby zbrukana, doniosłość ich dzieła stopniałaby w obliczu zbrodni, które dokonały się w ich własnym domu.
Zachód to rozumie i nigdy nie zażąda od Rosji prawdziwego rachunku sumienia, wszak jego sumienie też nie jest do końca czyste. Poza tym nawet ideowy polityk zachodni, nie może sobie pozwolić na choćby medialną przepychankę z Rosją, jeżeli miałyby na tym ucierpieć interesy gospodarcze jego kraju. Stosunki Zachodu z Rosją zawsze nacechowane byłby hipokryzją, a jednym z jej szczególnych przejawów było przyznanie Związku Sowieckiemu prawa do współorzekania o winie Niemców w procesie norymberskim, w sytuacji gdy ZSRR kwalifikował się do roli jednego z głównych oskarżonych.
Nikt na poważnie nie będzie strofował Rosji z powodu łamania demokracji i praw człowieka, ani planowego i systematycznego fałszowania przeszłości. Mało tego: nikt z jej głównych kontrahentów – także Polska – nie może sobie pozwolić na rezygnację z rosyjskich dostaw gazu. Choć niemrawe apele o poszanowanie demokracji, mogą się pojawić.
Póki co, nie ma więc na Rosję mocnych, a sprawa Czeczenii nigdy nie przestanie być beznadziejna. Gdyby Rosja była Serbią, Czeczeni już dawno cieszyliby się wolnością.
Warto jednak pamiętać o Rosjanach. Wielkość i bezkarność ich państwa, nie przekłada się na ich osobiste szczęście i bogactwo. Zdecydowanie lepiej żyć w małym, niewiele znaczącym, ale względnie bezpiecznym państwie, niż w mocarstwie, w którym szafy pęcznieją od trupów.
I jeszcze jedno: Prezydencka Komisja do Przeciwdziałania Próbom Fałszowania Historii na Szkodę Rosji, spotkała się z miażdżącą krytyką części rosyjskich mediów. Zatem jest nadzieja, że tym razem sami Rosjanie przytrą nosa imperialnej Rosji. Oby czynili to częściej.
 
 
 
PS.
Fakt, iż Zgromadzenie Parlamentarne OBWE w swojej rezolucji postawiło znak równości pomiędzy stalinizmem a nazizmem w sensie prawnym niczego nie zmienia, choć jest oczywiście krokiem w dobrym kierunku.
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka