feanor785 feanor785
152
BLOG

Wydawcy wprowadzą opłaty za treści zamieszczane w Internecie

feanor785 feanor785 Gospodarka Obserwuj notkę 0

 Już za mniej niż miesiąc za wybrane treści w 42 serwisach będzie trzeba zapłacić. Oczywiście mowa tu o poważnych gazetach i dziennikach, jak Gazeta Wyborcza czy Forbes, a nie jakiś tam internetowych brukowcach żerujących na taniej sensacji. Powstaje pytanie: czy i kto na tym zarobi?

Dlaczego Piano?

 

System „Piano” polega na wykupywaniu abonamentu na płatne treści. Są trzy możliwości do wyboru: tydzień, miesiąc i rok. Kosztują one odpowiednio: 9.99, 19,99 i 199,99 złoty. Rozwiązanie to z powodzeniem zostało wprowadzone już w tamtym roku na Słowacji. Sukces był na tyle znaczący, że już w styczniu tego roku Piano zagościło na Słowenii, a teraz wsparte przez inwestorów, planuje ekspansję na rynki „wschodnio europejskie”. W tym Polskę.

 

Jednak, dlaczego mamy płacić za to, co do tej pory było za darmo?

Wydawcy argumentują to chęcią uniezależnienia od reklam. Piotr Stasiak z „Polityki” na malowniczym i jakże adekwatnym przykładzie nakreślił tę sytuację, mówiąc (będę parafrazować) że wywiad ze zdobywcą nagrody Nobla musi przegrać batalię na kliknięcia z ponętnymi piersiami polskiego showbiznesu. Bo przecież oba artykuły zarabiają w ten sam, a zarazem w dotychczas jedyny możliwy sposób: na reklamach. Teraz ma nastać nowa era. Wartościowe treści, wymagające dużych nakładów zarówno pracy, jak i środków mają być raczej sprzedawane niż, jak do tej pory rozdawane za darmo. I nie można odmówić takiemu podejściu logicznych podstaw. Szczególnie że rynek e – gazet już istnieje i biorąc za przykład Politykę Cyfrową ma się całkiem dobrze, bo jest pewna, stale się zwiększająca liczba ludzi, którzy chcą płacić za ambitne treści. Co więcej wydaje się sprawiedliwe, że płacimy za czyjąś (ciężką) pracę, która rozwija intelektualnie, przydaje się nam do pracy czy po prostu dostarcza rozrywki na wysokim poziomie.

 

Polska mentalność

 

Jednak czy rozwiązanie, działające u naszych cokolwiek bogatszych południowych sąsiadów, sprawdzi się również nad Wisłą? Już teraz podnoszą się głosy, że po co płacić skoro wszystko można znaleźć w Sieci: na blogach, w gazetach zagranicznych czy po prostu u konkurencji tych wydawców, którzy wprowadzą paywall’a (czyli płatny dostęp do części swoich serwisów). I tu jest pies pogrzebany, bo zarówno w Słowacji, jak i Słowenii 11 czołowych wydawców dogadało się i solidarnie wprowadziło równą opłatę. W Polsce się to nie udało (może dlatego, że nasz rynek jest większy?). Starczy jednak powiedzieć, że prawa rynku są bezlitosne i rzeczywistość szybko może zweryfikować plany wydawców. Jeżeli niewystarczający procent dotychczasowych użytkowników zakupi abonament to uderzy to gazety po kieszeniach w dwójnasób - stracą czytelników, a reklamodawcy będą płacili mniej (jeśli w ogóle).

Od września możemy być świadkami dużych przetasowań na rynku mediowym, gdyż jeśli Internauci wybiorą bezpłatny dostęp do informacji to wydawców, którzy podpisali umowę z „Piano” czeka ciężki orzech do zgryzienia: przyznać się do porażki i wrócić do punku wyjścia czy walczyć o nową Sieć, w której za ekskluzywne, rzetelne informacje trzeba będzie płacić.

 

Co dobre na Zachodzie...

 

...niekoniecznie musi zadziałać w Polsce. W Ameryce i Wielkiej Brytanii paywall jest standardem, który prawie nikogo już nie dziwi. Jednak są to kraje bogatsze; na innym poziomie cywilizacyjnym. Czy Polska, a przede wszystkim Polacy są już gotowi na taki krok?

 

Ja mam mieszane uczucia, co do wprowadzania opłat za treści umieszczane w Internecie. Z jednej strony rozumiem wydawców, którzy chcą uniezależnić się od reklam, gdyż w ten sposób nie da się opłacić ambitnych treści. Reklamy są denerwujące, odstraszają czytelników i najczęściej pasują, jak pieść do nosa. Gorsze jest jednak to, że obniżają jakość publikowanych materiałów, gdyż liczy się jedynie ilość wejść na stronę. Co prawda reklamodawcy zorientowali się niedawno, że wyzywająca miniaturka czy kontrowersyjny tytuł rzadko przekładają się na decyzję zakupu reklamowanego produktu. Mimo wszystko to wciąż nie wystarcza, a jeśli nie chcemy zostać zalani „śmieciowymi” artykułami, których i tak jest już pełno, to jednym sensownym wyjściem wydaję się wspomożenie tych, którzy chcą produkować interesujące nas treści. Szczególnie, że „Piano” jest przyjazne dla użytkownika, gdyż ze zwykłego internauty staje się on posiadaczem konta „Premium” i ma prawo wymagać, bo płaci.

 

Z drugiej strony przyzwyczajony, że wszystko w Internecie jest za darmo, czuję niechęć do dodatkowej opłaty za przeglądanie Sieci. Rozumiem wysoko wyspecjalizowane analizy dla naukowców czy biznesmenów, ale dlaczego całe serwisy? Co prawda, jeśli zechcemy je kupić w formie papierowej to i tak przyjdzie do płacenia...

 

I tu dochodzimy do kolejnej, chyba już ostatniej kwestii, jaką chciałem poruszyć. Czy wprowadzanie opłat, ba!, całego abonamentu na artykuły zamieszczane w Internecie nie jest kolejnym krokiem do zrezygnowania z tradycyjnych wydań gazet i dzienników? Wszystko na to wskazuje, gdyż po pierwsze papier jest na cenzurowanym, bo nieekologiczny. Po drugie coraz więcej ludzi będzie miało tablety czy inne czytniki Kindle, umożliwiające wygodne i długie czytanie. Szczerze mówiąc nie podoba mi się ta perspektywa. Nie dlatego, że jestem skostniałym konserwatystą niemogącym znieść myśli, że świat wokół mnie idzie do przodu. I nawet nie z powodu mojego sentymentu, który żywię przede wszystkim do książek w formie papierowej. Może i jestem paranoikiem, może i zaczytywałem się za bardzo w Orwell’u, ale uważam, że dużo łatwiej dobrać się do bazy danych i zmienić treść artykułu raz, a dobrze niż palić gazety rozsiane po całym kraju. Propaganda, a zarazem kontrola nad czytelnikiem stałaby się wtedy o wiele prostsza, gdyż informacje podawane w przeszłości mogłyby być zmieniane tak, aby pasowały do teraźniejszości...

 

Na szczęście na razie nie trzeba się tym martwić, bo mamy dostęp do informacji z różnych źródeł. A co będzie? Przekonamy się i tak sobie myślę, że internautom krzywda się nie stanie, bo każdy wybierze to, co będzie mu odpowiadało.

feanor785
O mnie feanor785

Jestem zarozumiałym, ironicznym egocentrykiem o sprecyzowanych poglądach. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo znajomi i rodzina znają by się z tym nie zgodzili.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka