PiS rozpada się na tle ideowym, a najbardziej ideowy polityk tej partii zdecydował się ją opuścić. Tak brzmi motto komentarzy do przegranej kampanii na rzecz zmiany Konstytucji. Niemal wszyscy komentatorzy, zarówno ci znani, jak i ci nieznani są w tej kwestii zgodni i próżno tu oczekiwać rzeczowej debaty. Niżej podpisany należy pod tym względem do nielicznych wyjątków.
Otóż postaram się wykazać tezę przeciwną do przytoczonej na wstępie: PiS jest zjednoczony ideowo, a rzekomo najbardziej ideowy polityk tej formacji odchodzi nie z powodu innego systemu wartości, lecz w wyniku czystej politycznej kalkulacji względnie różnych koncepcji natury prawnej. Kluczowymi pojęciami, jakimi należy się posłużyć tytułem dowodu są „godność osoby ludzkiej” oraz jej „ochrona prawna”, z których pierwsze, odwołujące się do sumienia, jest natury ideowej, zaś drugie związane jest z niższymi płaszczyznami relacji międzyludzkich.
Zatem PiS, którego cały klub głosował za godnością płodu ludzkiego, wykazał daleko idącą jedność ideową, zaś marszałka Jurka, który miał inne zdanie w kwestii ochrony prawnej niż jego koleżanki i koledzy, w żadnym wypadku nie można uznać za rozłamowca ideowego, lecz właśnie – pragmatycznego. Można zaryzykować tezę, że jego odejście z partii jest rezultatem czystej politycznej kalkulacji.
Przeciwną sytuację mamy w PO, która jednomyślnie zajmuje negatywne stanowisko w kwestii ochrony prawnej płodu ludzkiego, zaś jeśli chodzi o przyznanie mu godności jest ideowo podzielona. Chciałbym, aby politycy i zwolennicy PO odpowiedzieli mi na zasadnicze pytanie: co może łączyć ludzi, którzy inaczej pojmują godność osoby ludzkiej? Nieważne, że nienarodzonej.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)