Czy nie byłoby dobrym pomysłem, wprowadzić do ordynacji wyborczej cezus czynnego prawa wyborczego? Nie mam na myśli żadnego cezusu wieku, wykształcenia, zasług czy majątkowego – one w dzisiejszych czasach o niczym nie muszą przesądzać.
Chodzi o taki minimalny cezus – niewielkiego wysiłku i zaangażowania. Oto prawo wyborcze czynne będzie zależało od zarejestrowania się jako wyborca w określonym przed wyborami terminie. Rejestracja będzie podlegała niewielkiej, symbolicznej opłacie skarbowej. Powiedzmy 10 zł.
W ten sposób głosujący sami opłacą druk kart do głosowania, diety komisji wyborczych i wynajem lokali wyborczych – to wszystko kosztuje. Jeśli ktoś nie głosuje, wówczas z płaconych przez niego podatków na wybory nie pójdzie ani grosz. To też jest argument.
Powiedzmy, że rejestrację i opłatę będzie można też dokonać pocztą i internetem.
Jaki jest cel wprowadzania takiej rejestracji i opłaty wyborczej? – Jest wówczas szansa, że z głosowania zrezygnuje ta część elektoratu, która nastawiona jest najbardziej roszczeniowo wobec majątku innych obywateli. Stracą na tym oczywiści te komitety wyborcze, które mają w programach zabawę w Janosika, czyli zabierać bardziej pracowitym, oddawać bardziej leniwym, a z pozostałej większości płacić sobie pensje.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)