Szcześliwie wiele lat temu, gdzieś około roku 1997, zrezygnowałem z posiadania telewizora i oglądania programu telewizyjnego – nie widzę więc na bieżąco tego cyrku, który się teraz wyprawia. Chodzi mi oczywiście o rywalizację między kandydatami Lawety na stolec prezydencki.
„… mądremu wystarczą dwa słowa a głupiemu to i referatu mało”, jak pięknie cytował poetę Sofronowa pewien dozorca. Konsumentom laweciarskiego pijaru rzeczywiście nawet referat nie pomoże.
Próbuję sobie wyobrazic ten elektorat. Rechoczący na „Szkle Kontaktowym”, bo właśnie na ten „segment rynku” natargetowny jest pijar Lawety. Były wicepremier nazwał ich „wykształciuchami”, Pan Ziemkewicz napisał, że zgodnie z rosyjskim oryginałem „obrazowanszczina”, powinno być po polsku „wykształceńcy”. Jak zwał, tak zwał. Te panie nauczycielki, które razem z uczniami tupały nóżkami w proteście przeciw ministrowi Giertychowi, teraz „bez popity” łykają Giertycha w komitecie poparcia jednego z kandydatów Lawety. Podczas nastepnych eurowyborów ochoczo będą głosowac na Giertycha, którego Laweta w nagrodę oddeleguje do europarlementu. Przypomina mi to wybory, kiedy na moich oczach sędziwe panie emerytki przeżywały euforię głosując do europarlamentu na kandydata Janusza Lewandowskiego. Były to te same panie, które kilka lat wcześnej obwiniały tego samego, wówczas ministra Lewandowskiego o obniżenie swoich emerytur i w ogóle o upadek gospdarczy państwa.
Wracając do naszej pani nauczycielki… Teraz jest już w Londynie, wyjechała, bo „Polska to jest chory kraj”, „wszystko jest nienormalne” „faszyzm i klerykalizm”, no i oczywiście wszystko to wina „Kaczorów”. Teraz zarabia funty, pracuje „w ekologii”, zajmuje się segregacją surowców wtórnych. Osobiście była sympatyczna i kulturalna. Od jakiegoś czasu nie utrzymujemy już kontaktu.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)