Co się stało z prezydenckimi aspiracjami Pana Donalda Tuska? Podczas ostatnich wyborów został prestiżowo pokonany przez Lecha Kaczyńskiego. Przez kolejne lata całe premierowanie Pana Tuska to była podjazdowa wojna z obecnym prezydentem o to, kto jest ważniejszy. I teraz kandydatem Platformy ma być Pan Komorowski? Człowiek Nikt? – Bez struktur, bez działaczy i własnej frakcji, były aparatczyk Unii Demokratycznej i Unii Wolności? Że niby jakieś teatralne prawybory? Głosowanie mejlami? Kto wyśle więcej? Czuję tu niezły szwindel!
Zabawa w Mariana Krzaklewskiego, kierującego z tylnego siedzenia, może się dla Pana Tuska źle skończyć. Za kilka lat może się okazać, że startuje do Europarlamentu z Podkarpacia z odległego miejsca na liście np. UPR.
Do wyborów prezydenckich jeszcze daleko. Moim zdaniem kandydatem będzie Donald Tusk. Na razie Platforma mydli nam oczy, liczy, że osłabiony PiS wystrzela się ze swojej najgroźniejszej broni, czyli zarzutu proniemieckości Platformy i że ciosy przyjmie na siebie przedskoczek, czyli Pan Komorowski. Dziadek z Wehrmachtu to był mały piesek. W tej kampanii będą strzały z dużo większego kalibru. Naród nasz, na szczęście, wciąż Niemca nie lubi, więc na drugą kadencję wybrany będzie Pan Lech Kaczyński. Stety albo niestety, jak kto woli. Pan Tusk wiedział o tym już po poprzednich wyborach prezydenckich. Wiedział, że najbliższa realna szansa na pałac Namiestnikowski będzie dopiero za 10 lat. Ale wtedy z prawej strony może kandydować Pan Ziobro albo Migalski, i Pan Tusk ponownie może się obejść smakiem żyrandoli i ośrodka „Mewa” na Helu.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)