Szkoda zdrowia na głupią sprawę "haków", które były, nie były - wszystko jedno. Wiadomo: "słowo wylatuje jaskółką, a wraca wołem". Media muszą mieć rozróbę, więc ją mają, a Jarosław Kaczyński musiałby się zamknąć w "przepastnych lochach BBN", najlepiej z kneblem. Co by nie powiedział - powie źle.
Poważni ludzie nieco na siłę usiłują "kupić" kolejny kit Tuska. 0 zarzutach wobec Sikorskiego został w swoim czasie przez prezydenta poinformowany, rozmowa była - czego Tusk się nie wypiera, dotyczyła sprawy "z klauzurą". Idiotyzm z pisaniem listów do Lecha Kaczyńskiego, żeby prezydent ujawnił to, czego ujawnić nie może - to chłam dla gawiedzi.
A na rozmowę, w której mógłby zostać ponownie oświecony w kwestii meritum - Tusk nie pójdzie. Bo nie - i już.
Tanizna.
Jednak znacznie poważniejsza jest sprawa Katynia - i tu już mam uczucia mieszane.
Obserwuję szatańską rozgrywkę, w którą nas wpakowano, którą kupiliśmy, jak zwykle wychodząc na głupców.
"W akcie oskarżenia (w Norymberdze) na wniosek prokuratury Związku Radzieckiego znalazł się zapis o zbrodni ludobójstwa dokonanej w Katyniu przez faszystów. W postanowieniach końcowych przemilczano ten wątek, bo nie było pewności, kto był winien tych rozstrzeliwań. Od tamtej pory jednak nikt nie zaprzecza, że była to zbrodnia przeciwko ludzkości" - mówi Władimir Bukowski w rozmowie z Marleną Mistrzak ("Wprost").
I słusznie mówi także: "Obecność prezydenta Kaczyńskiego będzie oznaczać uścisk dłoni z osobą reprezentującą państwo, które zamordowało tysiące polskich obywateli i nie zamierza się przyznać do winy".
Nie zamierza, choć (...) "Obecne władze rosyjskie nie zamierzają brać na siebie odpowiedzialności za jakiekolwiek zbrodnie sowieckie, mimo że proklamowały się legalnymi następcami Związku Radzieckiego".
Tak mówi człowiek, który jest w posiadaniu kopii rozkazu egzekucji polskich oficerów.
Oczywiście można rozważać w nieskończoność meandry dyplomacji: "premier zaprasza premiera" - etc.
Ten premier Rosji doskonale wie, co robi, jakiego premiera i w jakim czasie zaprasza.Doskonale wie też, że zawsze coś fajnego z tego się urodzi: krzesła będą wyliczone, samolot się zepsuje, a już na pewno prezydent "wyrazi zamiar".
Radocha.
Ludzie kochani, zróbmy zrzutkę narodową i wybudujmy u siebie Sanktuarium Katyńskie.
Ja wiem, że rodziny chcą odwiedzać swoich zmarłych, ale to smutne przedstawienie, które zafundowała nam strona rosyjska, to kolejna krzywda, wyrządzona pomordowanym.Nie przypuszczam, żeby ktoś odważył się zniszczyć doły katyńskie - i to, co w nich jest. Nie przypuszczam, żeby nie można było tam jechać z potrzeby serca, jeśli ktoś będzie musiał.
Ale wszystko jest możliwe. Któregoś dnia może sie okazać, że właśnie ten kawałek rosyjskiej ziemi jest komuś do czegoś gwałtownie potrzebny.
To jest tylko - i aż - Rosja.
Wszystko może się zdarzyć, tak jak zdarzyła się ta gorszaca awantura, której sens polegał na upokorzeniu głowy państwa i którą z radością "kupił" niezmiernie doceniony przez samego Putina polski rząd. I nie zmieni tego "odkręcanie" sprawy.
Już nam pokazano, kto tam rządzi. A kto będzie rządził jutro i jakie nam wymyśli obchody? I kto się na to złapie, dumny z okazanej rosyjskiej łaski?
Zmarłym nie jest potrzebny ten obłędny taniec na mogiłach. Im należy się już spokój. Gdyby można było spytać ich męczeńskie dusze, czy chcą tam mieć celebranta w postaci spadkobiercy tych, którzy wydali wyrok - nakazaliby pozostanie w domu, tak samo dobrze własnym rodzinom, jak Prezydentowi.
Ich tam już nie ma.Pozostali w brzózkach wyrosłych z ich żywej krwi, w trawie, w katyńskim piachu. Weźmy trochę brzózek, piachu, kamieni i trawy - i zróbmy u siebie ten cmentarz.
Tyle jeszcze można zrobić dla tych tylekroć sponiewiernych szczątków. Nie dokładać hańby do krzywdy.


Komentarze
Pokaż komentarze