mona mona
80
BLOG

Podpiszcie petycję, bądżcie obywatelami!

mona mona Polityka Obserwuj notkę 21

Niie wiem, czy ktos już nie wrzucił tego tematu, ale strzeżonego Bozia strzeże.

Na "pis-sympatycy.pl" jest petycja dotycząca przysłania obserwatorów OBWE na wybory.

Chyba trzeba ją podpisać, choć wolałabym, żeby takiej potrzeby nie było w moim kraju. Ale ostatnie wydarzenia pokazują, że dzieją się tu rzeczy, o których filozofom się nie śniło.No, chyba że jednemu...Ale trudno deliberowac o snach przygłupa.

Ludziska, nie każcie mi przypominać, przerabiać tego wszystkiego jeszcze raz, ale tak, na marginesie - od śmierci Olewnika, przez sprawę n.p. Papały, itd - do katastrofy smoleńskiej....wszyscy są bezradni, jako te dzieciątka niewinne, a czyści niczym  wonne lilie.

Słyszałam jednak w radiowej "jedynce" rozmowę z Leszkiem Millerem, tuż po katastrofie, kiedy nawiązywał do własnego wypadku. Wtedy mówił jak człowiek: że działają w Polsce jakieś przedziwne siły, które są odpowiedzialne za spadające helikopetry - bez wyjaśnienia konkretnej przyczyny, oraz za parę innych rzeczy.       I najwyraźniej kojarzyło się to ze Smoleńskiem, bo o tym była gadka.
Millerowi wprawdzie szybko przeszło na szczerość ( czemu sie nie dziwię, on te siły doskonale zna), a rozmowy nie znalazłam w zapisach "jedynki", ale była, pod hajrem. Konkretnie - rozmowa jest, ale bez odpowiedniej wzmianki, tej właśnie o jego millerowskim wypadku.

I już to jest powodem do wątpliwości, każdego rodzaju.


Platforma nie ma absolutnie żadnego sposobu, a tym mniej - interesu, aby stworzyć choćby względnie normalne warunki wyborcze. A rwie ją do ich przeprowadzenia - aż wióry lecą, choć marzenia o jednej turze wzięły w łeb, a termin drugi jest strasznie niewygodny. Protesty są niemal pewne, co tylko zwiększy ewentualne koszty powtórki. A zapłacimy, oczywiście, my.
Rozumiem, że liczą na tzw. "niezawisłe sądy", ale z tym też różnie bywa. Po Smoleńsku "niezawisli" też mogą doznać nawrotu sumienia.

Co ( lub - kto?) Tuska pcha do robienia głupot? Powinien liczyć na uspokojenie emocji, dogodniejszy byłby jesienny termin.

Już widzę, jak nasz mądry, niezwykle sprawny organizacyjnie rząd zorganizuje te wybory na terenach popowodziowych.

 Oczywiście jakieś odpowiednie "komiteta" się znajdą, zaś rzeczą obywatela jest - czy się stawi z dokumentem, nawet jesli dokument pływa sobie gdzieś z nurtem rzeki. A obywatel został w jednych, brudnych portkach  i wybory są ostanim zmartwieniem, które ma teraz na garbie. W Sandomierzu i okolicach ludzie nie mają już domów, upraw...wszyscy te wyliczanki znamy. Gdzie im w głowie polityka...A ci, co jeszcze mają, akurat zostawią robotę i polecą głosować. A już zwłaszcza na "drogiego Bronisława II".
 
Ale Platformie "w to graj" - im ich, tych dziadów, mniej pójdzie do urn - tym oczywiście lepiej! Trudno się łudzić, żeby z entuzjazmem głosowali na PO, nawet jeśli to nie osobiście Tusk przerwał wały w Świniarach.

Na kolejnym marginesie - bo jednak jest na Tuska, który - z mocą równą ignorancji - był "niezwykle pewny", że włocławska tama wytrzyma. A taką pewność, zdaniem mieszkańców pobliskich okolic, można było mieć tylko dzięki przerwaniu wałów gdzieś przed zbiornikiem płockim, w górze Wisły. Miejscowi wiedzą to, obudzeni w środku nocy.  

Trzeba było nie gadać byle czego. Fundamenty tamy może zwyczajnie podmyć woda spuszczana ze zbiornika    ( i nieustannie to robi), wybijając spływającym gwałtownie wodospadem wyrwę w dnie. W ciągu godziny, przygotowując zbiiornik do przyjęcia fali, spuszczano wodę w ilości dwóch jezior. W tak ekstremalnych warunkach nikt nie może mieć pewności - ale Tusk "miał".

Jeżdżę przez tą tamę, mam z nią do czynienia na codzień. Wciąż słyszę o strasznym zagrożeniu nie tylko samym runięciem tamy, ale zatruciem okolicy całym świństwem, które nagromadziło się na dnie zbiornika przez 40 lat, a o którego oczyszczeniu nawet się nie myśli - nie ma jak tego zneutralizować.

 Świniary są miejscem idealnym jako przydatne zalewisko, koryto rzeki zwęża się o połowę, więc zawsze może być na siły natury.I oczywiście głupia gadka o bobrach dopełniła miary goryczy: bobry "mieszkają" i budują żeremia w miejscach bezpośredniego dostępu do wody, a ten pusty, bezdrzewny wał był tak przydatny bobrom, jak lwom.
 
Acha, dokument, prawda!

Dowody osobiste drukuje się w samej Warszawie. W gminach przyjmuje się tylko wnioski, które najpierw trzeba złożyć, czyli w ogóle do tej gminy dojechać.
Ale to nie jest dla powodzian zasadniczy problem, w gminie przeważnie rolnika znają - załatwia tam milion spraw. W gminie "robi" jak nie siostrzenica szwagra, to sąsiadka. O wiele pewniej klnącemu delikwentowi wypłacą należną kasę "na Wojtka oko", niż każą mu przynosić dowód - po miesiącu czekania, aż mu w stolicy wydrukują.

Ale bez dowodu nie zagłosuje - i podejrzewam, że właśnie o to biega. Ten Tuskowy upór jest wielce podejrzany.

Podpiszcie tę petycję.
 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka