mona mona
79
BLOG

A może u Ufki w piwnicy?

mona mona Polityka Obserwuj notkę 29

Fajnie mamy.
Nowiutki prezydent, personifikacja Najjaśniejszej  Rzeczpospolitej, urzęduje za stalowymi barierami, ku niekłamanej radości reporterów wszelkiej maści i wszelkich nacji. A pod Pałacem można sobie obejrzeć jego wyborców, zdejmujących gatki niczym muzykant Skiba, popisujących się w  spektaklach nienawiści, demonstrujących czynnie realizację nośnej idei "Róbta, co chceta".
No i wszyscy tam "robią co chcą". Jak zwykle - uczniowie przerośli mistrza, który hasełko wymyślił - dla dobra Polski oczywiście.

Czy te bariery i - ciut wystraszone - służby postawione zostały wyłącznie przeciw garstce ludzi, ostatnio zwanych "Krzyżowcami"? Jeśli tak - państwo, czyli to, co z niego zostało, jest ciężko wystraszone. Jeśli jednak nie wyłącznie - to jak to państwo ma zamiar funkcjonować?
Jak ma funkcjonować kościół, w którym funkcjonuje biskup Życiński, robiący za "artystę" u Kajdanowicza, plotący bzdury niczym Piekarski na mękach? Swoją szosą faceta tak zgłupionego, jak Kajdanowicz w dzisiejszym wydaniu "Faktów po faktach" jeszcze nie widziałam. Bardzo fajny jest ten biskup: powiedział wielkie, głupie NIC, poza tym, co wiemy bez niego: że kościół, przynajmnie łagiewnicki, zupełnie niezgorzej dał się zapędzić "w kozi róg", po czym jego przedstawiciel wpędza tam żądnego wiedzy "pracownika mediów". Bo że pracownik niczego z tej tyrady nie zrozumiał - jestem absolutnie pewna.

Od początku pisałam, że wszystko to, co się działo, ale przede wszystkim wawelski pogrzeb, miało jeden cel: zrobić coś, aby uniknąć rodzenia się kultu Prezydenta, "oczyścić" miejsce, kojarzące się z Jego codzienną obecnością, z którego wyszedł po raz ostatni - po śmierć. Wawel miał ukryć szczątki doczesne, a płatny wstęp do krypt - uniemożliwić liczne odwiedziny.

Od początku pisałam, że Archikatedra Jana Chrzciciela była najwłaściwszym miejscem, aby spoczął w niej warszawiak Lech Kaczyński - w towarzystwie wystarczająco zaszczytnym.

Ale to niczego nie rozwiązywało naszej kochanej władzy. A co za różnica, czy ludzie będą domagać się upamiętnienia pamięci ofiar  kilkaset metrów bliżej, czy dalej? Czy wspomniany kult będzie się rodził w kruchcie czy na ulicy?



Jak napisała kiedyś Ufka -  najlepszym miejscem pamięci, w tym - pomnika, byłaby jej piwnica.Na Mazurach. "W braku laku" właściwie - czemu nie? Tak samo daleko, jak do Krakówka.

W życiu nie sądziłam, że będę trąbić w tę sama trąbkę, co niejaka posłanka Senyszyn, ale na to wychodzi. Wkurzył mnie ten biskup - i nie tylko ten jeden.
 
 Bo to "szef" Archikatedry powinien się domagać zaszczytu  pogrzebu Prezydenta ze wszystkich sił, z całego rozumu, z patriotyzmu, ze współczucia dla tragedii i niewątpliwych wątpliwości co do przyczyn katastrofy. Oczywiście - gdyby wszystkie te uczucia można niektórym hierarchom przypisać.
 Zdrefili - i już.Nawet, gdyby ryzykowano, przewidując podobny przebieg wydarzeń, kościół wraz z otoczeniem jest właściwym miejscem dla krzyża.Tam nikogo krzyż nie gorszy i nikomu nie przeszkadza. A nawet najgłupszy leming dobrze się zastanowi, zanim naruszy autonomię Archikatedry, zanim zbeszcześci miejsce modlitwy, latając z gołym tyłkiem.

Ale kościół miał tego samego mola, co Tuskolandia. Hierarchowie równie dobrze mają w du...żym poszanowaniu wyznawców. I tak samo się ich boją. Jak widać - słusznie.

Komorowski rozpętał tę awanturę, bo z myśleniem ma na opak. Nawet facetowi współczuję: już pisałam, że na jego miejscu za żadne skarby nie zamieszkałabym w Pałacu, pełnym smoleńskich cieni, którym niegdyś urągał. Brrr...Z "borowikami" przecież nie sypia, więc może spotkać się kiedyś twarzą w twarz z tymi, których spotkać by raczej nie chciał. Mnie ( a jestem człowiekiem sceptycznym) się zdarzyło - więc czemu nie nowemu mieszkańcowi Pałacu?
 A tu gwałtem człowieka wpychają...

Ale na serio: jest sposób tak oczywisty, że aż dziw, iż nikt na to nie wpadł. Bo jednak zakładam sytuację, że władza zdecydowała się sprowokować naród, zwany pogardliwie "ulicą". Świadczy o tym niewiarygodna historia z Ossowem w tle, idiotyczny pomysł z "plakatem" Lenina, jak na urągowisko wystawionym w tym akurat miejscu, a także parę innych spraw.Ostatecznie to się już zdarzało w historii: "przeniesiono" trochę niepokornych na Sołowki czy do Dachau - a reszta uznała, że nie opłaca się kopać z koniem.

Wracając do rzeczy: zbliża się 31 sierpień, a dysponentami krzyża są harcerze. To oni przynieśli go swojemu Patronowi.
Tacy sami harcerze, jak ci z "Szarych Szeregów", kiedy nie mieli jeszcze krzyży, ani Krzyży Walecznych, ani tych zwykłych, brzozowych.Mieli tylko lilijki spinające chusty - i jutro mieli iść do szkoły.

Ci dzisiejsi również potrafią myśleć i działać. Już to pokazali. Można ich poprosić o rozwiązanie sytuacji.Pod warunkiem, że nie zaprosi się całych dwóch, aby krzyż zabrali chyłkiem, tylko poprosi się o uroczystość z prawdziwego zdarzenia.
Kto wie, może tym sposobem przestaniemy być pośmiewiskiem świata - bo podobno już nawet na Jamajce...

Zostaje jeszcze piwnica Ufki.

  
 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka