Jako rzadki ostatnio gość na "salonie", pewnie ze znacznym opóźnieniem przeczytałam wczoraj fascynujący blog.
Oto blogerka "Beret w akcji" postanowiła wydać wojnę stacji TVN 24, "kochanemu Szkiełku" i - jak rozumiem - całemu badziewiactwu, zaśmiecającemu ludziom umysły.
Zupełnie serio, misyjnie niejako. Z odpowiednim przygotowaniem - czyli z wyprzedzającymi listami do stacji.
Jestem całym sercem za takimi akcjami, bo - choć nie wierzę w reset brudnych sumień - jakoś wierzę w odzew czytelników.
Osobiście uprawiam sporadycznie, ale skutek jest odwrotny. Można powiedzieć - spróbowałam.
Wzięłam się na przykład za chamski do bólu występ Macieja "Kapelusznika" Knapika, który - z bezczelnością na tępym obliczu - z premedytacją obraził Ziobrę, pytając go, czy wziął już kapelusz, "w który Palikot zbierał datki na jego obronę". "Kapelusznik" był pewien swego, sądził, że zawsze się znajdzie odpowiednio "szkolony" sędzia, który wsadzi Ziobrę, na podstawie ślicznie spreparowanych zarzutów, jako ten na przykład bełkot:
Jak donosi TVP Info, Ziobro we wtorek znowu przyjedzie do Płocka. Prokuratorzy chcą go przesłuchać w związku z dochodzeniem w sprawie wywierania nacisków na prokuratorów. Śledztwo dotyczy "ewentualnego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez nieustalonych funkcjonariuszy publicznych - prokuratorów, w bliżej nieokreślonym czasie".http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/ziobro-pod-lupa-prokuratury_92165.html.
Ziobro od dawna został uniewinniony od zarzutów wszelkich. Może ktoś widział, gdzie "Kapelusznik" przeprosił?
Żeby nie było: rzadko się zastrzegam, ale...nie jestem miłośniczką Ziobry, co szczerze wyznaję. Razi mnie "słowotok", którego słucha się z trudem, który odbiera szanse na uczciwe wysłuchanie racji. Polityk nie powinien być glindologiem, traktującym słuchaczy jako te dzieciątka , którym trzeba rzecz wykładac, a wykładać, żeby niebożatka pojęły, o co rzecz biega. Ta mania kiedyś Ziobrę zdyskwalifikuje - co ma się nijak do chamskiej nagonki na człowieka.
Zresztą - w ewidentnym założeniu, znanym jako "sezon na kaczki".
Ja sobie mogę kpić do woli, ale po dwóch dniach od tego "wydarzenia mendialnego""Kapelusznik" poprowadził duży program w TVN24. Zasłużył się.
Na marginesie:
Ostatnim poszukiwaczem "słomki do oka" w sprawie Ziobry został Kalisz, który ma pełną świadomość, że to jego partia najpierw wystawiła Barbarę Blidę do prowadzenia ustawy o wyrzucaniu na bruk - a potem zostawiła ją na lodzie. Na jej własnym Śląsku, gdzie kopalnie upadły, ludzie stracili robotę - i najpierw tam masowo zaczęły się eksmisje.
"Nazwisko minister Blidy widniało na 43. miejscu listy krajowej SLD, najwyżej spośród kandydatów z Katowickiego"
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4088639.html
Tak BB podziękowała partia - i to był pierwszy kamyczek do późniejszego ogródka.
Kalisz jest w pełni świadomy ogólnego idiotyzmu sytuacji, ale jest gwiazdą u Rymanowskiego, gdzie zresztą nienawiści jest najmniej. Ale to pozory - głosy "jedynie słuszne" zawsze mają szansę na pełną wypowiedź, a prowadzący doskonale wie, kiedy komu przerwać, z kogo zrobić głupka.
Nie ma sensu o Palikocie czy innym Niesiołowskim, żeby nie odbyło się to w myśl - "znamy, znamy"!
Oczywiście pozostaje życzyć blogerce sukcesu. Wielkiego sukcesu.
Jeśli ktoś traktuje sprawę jako misję - ma jakąś szansę przebić się ze swoim głosem, choć przecież nie do zaśmiecaczy. Oni też traktują sprawę jako misję - za wszelką cenę usiłują wcisnąć swoje, nawet nie siląc się na pozory obiektywizmu.
W każdym razie - czytajcie ten blog.
Mnie zainspirował: sprawdziłam oglądalność "Szkiełka". Według ostatnich danych poleciało na łeb - na szyję, z 6% udziału w rynku do 1,7%. Niestety, dane są ze stycznia. Tylko takie znalazłam.
Co na to Miecugow?
Ano, Miecugow zdaje sobie sprawę, że - "Dziś, my, jako naród stanęliśmy pod ścianą. Nie jest dobrze, kiedy rządzący są silni strachem przed poprzednimi rządzącymi. A przecież tak jest teraz. Cały czas wzrasta rozczarowanie rządami PO – mówi w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl Grzegorz Miecugow, wicedyrektor TVN24 i jeden z prowadzących „Szkło kontaktowe”. Jego zdaniem współprowadzony przez niego program, emitowany już od 5 lat, wcale nie jest formatem rozrywkowym, ale (...) informacyjnym."
" Miecugow twierdzi, że tabloidyzacja mediów, w tym kanału, w którym pracuje jest wymuszana przez odbiorców. - Przecież my śledząc wyniki oglądalności podążamy w kierunku wyznaczonym przez widza - mówi. Podkreśla, że media komercyjne nie mogą abstrahować od tego, czego oczekuje widz."
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/prestiz-dziennikarza-zalezy-od-ilosci-klikniec
Powiedziałabym, że widz ma dość (no, może poza osobnikami w rodzaju Ryszarda C.którzy - karmiąc się nienawiścią i pogardą - kupują broń) , ale "ojciec dyrektor" programu tego nie zauważa. "Ojciec dyrektor" doskonale wie - odwrotu nie ma.
Zdarza mi się namolny, a zaprzyjaźniony gość ( swoją szosą - mało kontaktujący), który - mimo kategorycznych zakazów - włączy sobie "Szkiełko". Chcąc - nie chcąc słucham tych "wykształconych z wielkich miast" i zastanawiam się: czy prowadzacy tego nie słyszą? Czy rajcuje ich może widz tego rodzaju?
Czy może "ojciec dyrektor" ze wszystkich sił usiłuje przełamać to widoczne rozczarowanie społeczeństwa - zawszeć to wyborcy, zawsze coś można ugrać...
Te programy naprawdę sieją nienawiść, a ich autorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Podłość goni tam podłość, kłamstwo goni kłamstwo, a "etatowi" goście mają dopraszanych statystów - do ośmieszania.
To naprawdę jest "przemysł nienawiści", zmasowanej nienawiści.
"Dziś, my, jako naród stanęliśmy pod ścianą" - mówi Miecugow.
Zaiste.
Dzięki sabatom, seansom nienawiści, robieniu ludziom wody z mózgu. Bo gdzie by nienawistnicy wszelkiej maści mieli trybunę, gdyby zabrakło różnej maści "Szkiełek" i TVN-ów 24?
Więc serdecznie życzę powodzenia blogerce "Beret w akcji".
P.s.
Swoją szosą - nie czuję, jakobym znalazła się pod ścianą. Mimo wszystko. Widziałam już, po 10 kwietnia, że "ten naród jest jak lawa".Pewnie nie należę do tego samego narodu, co Miecugow.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)