Jest taki stary wic, który wbił mi się w pamięć.
Oto abstynent Gomułka wypił jednak ociupinkę i doznał przypływu odwagi. Ustawił się przed Orłem Białym, założył rączki do tyłu i nuże pyskować:
- Zdjęli koronę, zdjęli...co? I pazurki przycięli...
A orzeł na to:
- Żeby mi ostatnie pióro z d... wyrwali, to czerwonej gwiazdy ze mnie nie zrobią!
Jak dotąd - nie zrobili, ale wszystko przed nami.
Ciekawe, jak ten Orzeł będzie się czuł, uwieszony na Michniku...Pazurki nieustannie usiłują przyciąć, ale - odrastają. A co, jeśli pójdą w ruch?
Nota bene - kawał jest ciut złośliwy wobec Gomułki. Kiedy koniecznie było trzeba, potrafił postawić się samemu "Kici" Chruszczowowi tak, że tylko kurz został po zawracających ruskich czołgach, idących na Warszawę, choć doskonale wiedział, jak kończyli KPP-owcy, jak skończył Bierut. "Odbrązowił" się własnoręcznie, spaczona ideologia komunistyczna zawiodła go na manowce strzelania do polskich robotników, których niegdyś ocalił.
Ale niemniej - tamten okres zostanie mu zapisany po stronie "ma", choć po stronie "winien" jest krew.
W każdym razie Gomułka dowcipnie nie wznowił przyznawania Orła Białego - i takim to sposobem Ojczulka Stalina nie musiał odznaczać.
Ale czasy się zmieniły.
Czekam z niecierpliwością, kiedy Komorowski odznaczy Anodinę...Zasługi niewątpliwe.
371
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)